Soraya, roślinne maski na tkaninie - ukojenie, wygładzenie, nawilżenie

25 lutego 2021

Soraya, roślinne maski na tkaninie - ukojenie, wygładzenie, nawilżenie

soraya_naturalnie_maska_na_tkaninie_recenzja_blog

Testowanie maseczek powraca na blog! Tym razem będą to maski na tkaninie marki Soraya - w składzie mają one aż 96-98% składników naturalnych, co mnie zaskoczyło, bo nie wiązałam tej firmy z kosmetykami naturalnymi. Wszystkie maski już zużyłam i... wrażenia są pozytywne!

To, co można powiedzieć ogólnie to to, że maski nie mają zbyt intensywnych zapachów, są dobrze nasączone, ale w opakowaniu nie zostaje już dodatkowa esencja na dekolt. Maska zachowuje jednak nawilżenie podczas całego zabiegu. Płaty są dosyć duże i pocięte w wielu miejscach, przez co łatwiej je dopasować do różnych kształtów twarzy, co często stanowi problem w przypadku wersji azjatyckich. Trochę lepiej mogłyby być tylko wycięte okolice ust. Nakładamy je jedynie na 5-10 minut i resztki zostawiamy na twarzy. Esencja po wyschnięciu robi się lekko lepka, ale spokojnie da się z tym funkcjonować. Ja robiłam tak, że nie nakładałam już makijażu ani nie myłam twarzy do końca dnia lub zostawiałam esencję na noc. 

soraya_naturalnie_maska_na_tkaninie_recenzja_blog

Roślinne ukojenie


Jak nazwa wskazuje, maska ma nam dać poczucie ulgi... i tak się właśnie dzieje! Od razu po nałożeniu ma się wrażenie łagodzenia, ukojenia, które utrzymuje się także po ściągnięciu płatu. Skóra jest rozjaśniona, koloryt wyrównany, mniej zaczerwienień. Następnego dnia skóra też jest mniej podrażniona, ale nie utrzymuje się już ten efekt rozświetlenia. Ta maska chyba spodobała mi się najmniej z całej trójki. 

Lawendowe nawilżenie


Ta maska miała najbardziej wyrazisty zapach z kwiatową nutą. Była tak cudownie delikatna, że miałam wrażenie nakładania na twarz łagodzącego mleczka. Po ściągnięciu skóra była dobrze nawilżona, koloryt wyrównany, brak jakiegokolwiek zaczerwienienia czy pieczenia. Dla mnie najfajniejszym efektem było zmniejszenie wydzielania sebum, także kolejnego dnia po zabiegu. 


soraya_naturalnie_maska_na_tkaninie_recenzja_blog


Roślinne wygładzenie


Po nałożeniu tej maski odczuwalne było mocne chłodzenie oraz pieczenie. Raczej nie jest to więc propozycja dla cer wrażliwych. Po zdjęciu twarz była lekko zarumieniona, ale w takim pozytywnym sensie, wyglądała zdrowo. Za to stany zapalne uległy złagodzeniu - następnego dnia po zostawieniu esencji na noc było nawet jeszcze lepiej!


Czy maski okazały się warte uwagi? W moim odczuciu jak najbardziej i według mnie nie ustępowały w działaniu azjatyckim wersjom. Ja otrzymałam je ze sklepu bee.pl, gdzie kosztują 7 zł za sztukę, więc to przyzwoita cena na skuteczną maskę w płacie. 



*Wpis powstał we współpracy ze sklepem bee.pl 
 

Niedziela dla włosów z kosmetykami naturalnymi

14 lutego 2021

Niedziela dla włosów z kosmetykami naturalnymi

Milczenie na blogu przerywam powrotem serii, w którą dosyć chętnie klikacie - niedzieli dla włosów. Dzisiaj na swojej głowie przetestowałam kosmetyki naturalne ze sklepu bee.pl (który oprócz kosmetyków ma także zdrową żywność - wszystko w jednym miejscu!). To była taka pielęgnacja... z poziomu średniego ;) Czyli coś więcej niż na co dzień, ale nie poświęciłam na nią zbyt wiele czasu. 


1. Zaczęłam od mycia szamponem Canabo Ostropest, żeby pozbyć się pierwszej warstwy sebum. 

2. Następnie zrobiłam peeling skóry głowy przy pomocy produktu od Vianka. Jako że jest to peeling cukrowy, to drobinki dość szybko się rozpuszczają. Ale kosmetyk ma dość gęstą konsystencję, dzięki czemu łatwiej go zaaplikować.

3. Drugie mycie. Szampon okazał się bardzo delikatny i nie pieni się zbyt dobrze, ale to przez to, że nie posiada w składzie silnych detergentów. Podczas mycia czułam, że włosy się nie wysuszają i nie plączą.

4. Na ok. 5-7 minut nałożyłam ekspresową maskę Organic Shop z figą i migdałem. Maska nie jest mocno nawilżająca, ale pomaga delikatnie wygładzić włosy. Całe szczęście ich nie obciąża. 

5. Potem rozczesałam włosy. Okazało się, że po delikatnym szamponie i masce jestem to w stanie zrobić bez dodatkowego sprayu.

6. Skórę głowy spryskałam wodą różaną od Make Me Bio. Działa ona antyseptycznie, przeciwzapalnie, a nawet kojąco. Akurat ta woda jest  100% naturalna i strasznie drażni mnie zapach (wcześniej miałam wersję z dodatkami), ale doceniam taki dobry skład!


A poniżej efekty. Włosy były lekkie, ale nawet ładnie wygładzone. Nie mogłam ich za bardzo odbić od nasady i zastanawiam się, czy to nie jest wina peelingu, który zawiera jednak w sobie olejki. 



*post powstał we współpracy ze sklepem internetowym bee.pl

20 inspirujących rzeczy, które można zrobić w domu podczas lockdownu!

12 stycznia 2021

20 inspirujących rzeczy, które można zrobić w domu podczas lockdownu!



Jesteśmy w trakcie kolejnego lockdownu i wszystko zapowiada, że wciąż przez najbliższe tygodnie lub nawet miesiąca będą nas czekały ograniczenia. Jako rasowa domatorka i introwertyczka nieźle sobie w tym zamknięciu radzę, dlatego postanowiłam się z Wami podzielić fajnymi rzeczami, które można robić podczas tej narodowej kwarantanny! Macie już dosyć zamknięcia w domu? A czy zrobiliście już to? :)

Czas na... generalne porządki!


Lockdown to doskonały moment na wysprzątanie absolutnie każdego kąta w mieszkaniu i nie tylko. Wielu z nas nie ma na to czasu na co dzień, a w weekend chce po prostu odpocząć lub spędzić czas z bliskimi. Sama zaliczyłam już ten punkt i choć wydaje się, że jest czysto, to uwierzcie, że przy standardowym sprzątaniu pewnie nie przeszlibyśmy testu białej rękawiczki ;) Co można posprzątać?


1. Wyjąć wszystko z szafek, umyć je i uporządkować w nich rzeczy. Wyrzucić to, co jest niepotrzebne, zepsute lub przeterminowane. 


2. Poszukać inspiracji na organizację przestrzeni na Pintereście i wprowadzić zmiany. Ja akurat uwielbiam wszelkie gadżety, które pomagają w przechowywaniu rzeczy i tak posiadam m.in. specjalne wieszaki na spodnie / paski / apaszki, plastikowe półeczki do przechowywania butów i bielizny, słoiki i koszyki na przyprawy i produkty spożywcze, futerał na kable i ładowarki. 


3. Przejrzeć ubrania i wyrzucić lub oddać te, których nie zakładamy. Ostatnio zrobiłam niezły remanent w szafie. Część trafiła do śmietnika, a część oddałam do recyklingu (akcje takie prowadzą niektóre marki modowe, np. Answear czy H&M, czasem również sklepy z bielizną). 


4. Uporządkować dokumenty. Paragony, faktury, instrukcje obsługi, wyniki badań, dokumenty związane z pracą mam poukładane w osobnych teczkach. Raz lub dwa razy w roku robię przegląd i wyrzucam to, co jest już niepotrzebne, np. faktury na rzeczy, których już nie obejmuje gwarancja.


5. Zrobić porządki cyfrowe na komputerze i telefonie. To punkt, którego niestety szczerze nie lubię. Przyznajcie się - kto z Was nie ma miliona zdjęć w komórce, zawalonego ikonami pulpitu i masy plików w folderze "Pobrane"? No właśnie! Kiedyś trzeba to zrobić. Wartościowe pliki warto dodatkowo przenieść do chmury lub dysku zewnętrznego. 



Czas na... coś pysznego!


Kwarantanna jest świetnym czasem na wypróbowanie nowych przepisów. Nie wiem jak Wy, ale na co dzień preferuję dania, których przygotowanie zajmuje maksymalnie 30 minut. Dlatego czas znaleźć przepisy w Internecie, które są bardziej czasochłonne lub zawierają jakieś nietypowe składniki. Staram się, żeby ten post zawierał mniej banalne pomysły, dlatego podrzucę Wam kilka kulinarnych trików, które warto wypróbować.


6. Nauczyć się gotować z resztek. Czy wiecie, że statyczny Polak marnuje ponad 200 kg żywności rocznie? To jest jakaś niewyobrażalna liczba! Dlatego można pomyśleć o daniach zero waste. Przykład? Z obierków można zrobić smaczny bulion warzywny, a z nogi brokułu placki. Czerstwy chleb można wykorzystać jako grzanki do zupy lub zrobić z niego tosty francuskie. 


7. Przygotować na zapas domowe kostki rosołowe. To patent, który poznałam dzięki mojej dietetyczce. Wystarczy jednego dnia poświęcić chwilę czasu na starcie i podsmażenie włoszczyzny, a następnie umieścić ją w silikonowych foremkach do muffinek i zamrozić. Dzięki temu zyskujemy bazę, z której można zrobić nawet 2 litry zupy bez dodatkowych przygotowań.


8. Pić codziennie antyzapalnego szota. Cóż to takiego? Przepis znalazłam w książce "Food Pharmacy". Celem tego szota jest zapobieganie powstawaniu w naszym organizmie zapaleń, które powodują dolegliwości i choroby. Potrzebujecie odrobiny soku, kurkumy, pieprzu, cynamonu, goździków, octu jabłkowego, oliwy i soku z cytryny. 


9. Piec własny chleb lub bułki. Nie wiem, czy coś jest w stanie zastąpić cudowny zapach pieczenia chleba i tę chrupiącą skórkę. Ja do tej pory miałam podejście (niestety nieudane) do pieczenia bułek, ale na pewno się nie poddam ;) Domowy, naturalny chleb to jest naprawdę to!


10. Przygotować własne pasty i pasztety. Tak, ja na co dzień też korzystam z gotowych rozwiązań - hummus i pasty do kanapek kupuję w sklepie. Ale możemy przygotować własne pyszne wersje, np. na bazie ciecierzycy i innych warzyw, a następnie zawekować. 



Czas na... samorozwój!


Aż się prosi, aby trochę czasu poświęcić na własny rozwój i edukację - w jakim tylko chcecie aspekcie. Może coś od dawna odkładacie? Może chcecie spróbować czegoś nowego?


11. Nauczyć się obcych języków, gry na instrumencie lub śpiewu (albo jeszcze czegoś innego i nowego!). Umiejętność posługiwania się językami obcymi jest przydatna tak naprawdę każdemu. Wiele szkół prowadzi teraz zajęcia online, więc można zacząć naukę zupełnie od zera. A może podszkolić umiejętności przy pomocy jakiejś aplikacji ze słówkami? Założę się również, że wiele jest tutaj muzykalnych osób, u których gitara leży gdzieś w kącie lub które mają talent wokalny, ale go nie szlifują. Na pewno na YouTube znajdziecie darmowe kursy. Jeśli chodzi o śpiew, to polecam Gosię Sacałę, która jest trenerem głosu i ma grupę na Facebooku, gdzie publikuje ćwiczenia.


12. Przeczytać branżową książkę lub artykuł. Może istnieje jakiś aspekt w Waszym życiu zawodowym, który możecie rozwijać? Ja podczas pandemii sporo czytam o marketingu, copywritingu oraz sprzedaży. Dzięki temu zaczęłam działać jako freelancer w marketingu sieciowym. 


13. Posłuchać podcastu lub wziąć udział w webinarze. W Internecie znajdziecie całą masę absolutnie inspirujących treści, np. dotyczących budowania własnej marki lub zakładania firmy. Może to Was skłoni do życiowej zmiany? A może macie ochotę na odrobinę rozrywki? Ja często słucham podcastów kryminalnych (polecam szczególnie Stanowo, Justynę Mazur i Agę Rojek), jeśli natomiast lubicie tematy związane z relacjami damsko-męskimi, to na pewno spodoba Wam się podcast Okuniewskiej. 

 

14. Wykonać test Gallupa. Co to takiego? To narzędzie, dzięki któremu możemy rozpoznać nasze talenty i w zgodzie z wrodzonymi zdolnościami odnaleźć kierunek naszego rozwoju, w szczególności zawodowego. Test jest płatny, ale znajdziecie wiele darmowych materiałów dotyczących talentów oraz sposobów ich doskonalenia, np. u Dominika Juszczyka. 


15. Spróbować medytacji i jogi. Jeśli jesteście sceptykami w tej kwestii, to bez obaw - nie musicie wchodzić głęboko w aspekty duchowe czy filozoficzne. Możecie potraktować to jak fizyczne ćwiczenia pomagające lepiej kontrolować ciało czy uspokoić organizm, bo wiele opiera się tutaj na oddechu, co na pewno pomoże się wyciszyć. Polecam Wam do tego celu kanał Gosi Mostowskiej. 


16. Przyjrzeć się swoim emocjom. Na co dzień najczęściej jesteśmy w biegu i zapominamy o tym, że zdrowie to nie tylko nasze ciało, ale także psychika. Zastanówmy się nad momentem, w którym jesteśmy, może nagromadziła się w nas złość, frustracja lub negatywne emocje, które warto przepracować. Spójrzmy na siebie łaskawszym okiem, zróbmy dla siebie coś dobrego, celebrujmy sukcesy. Być może warto również poświęcić czas na przeanalizowanie relacji, w których tkwimy i zdecydowanie, czy na pewno są dla nas dobre. Pamiętajcie, aby nie wstydzić prosić się o pomoc swoich najbliższych lub psychoterapeuty. 


Czas na... handmade!


Choć robię to bardzo rzadko, to od czasu do czasu naprawdę lubię wykonać coś własnoręcznie. Pomaga mi to zaspokoić pewnego rodzaju pierwiastek artystyczny, który mam w sobie. Co można zrobić w domu?


17. Przygotować naturalne kosmetyki. Produkty oparte na naturalnych składnikach, które dopasujecie do własnych potrzeb. Składniki znajdziecie we własnej kuchni oraz sklepach internetowych z półproduktami kosmetycznymi. Na blogu w dziale DIY umieściłam już sporo przepisów!


18. Stworzyć sezonowe dekoracje. To też świetny patent na zabawę z dziećmi. Materiałowe dynie, świeczniki ze słoików, organizery z puszek, koc z wełny czesankowej. Pinterest to morze takich inspiracji!


19. Wykonać album ze zdjęciami. Przez rozpowszechnienie smartfonów każdy z nas posiada ogrom zdjęć, ale czy tak naprawdę je przeglądamy? Ja staram się każdego roku wydrukować najfajniejsze fotki i umieszczam je w spersonalizowanym albumie, który wykonuję metodą scrapbookingu. Naprawdę świetnie się przy tym bawię i potem z chęcią taki album przeglądam. 


20. Zrobić własną biżuterię. A gdyby posiadać biżuterię, jakiej nie ma nikt inny? Wprawdzie ostatnio takie rzeczy robiłam jako mała dziewczynka (miałam taki zabawkowy zestaw z koralikami), ale na studiach kupowałam ozdoby handmade od koleżanki i uważam, że to bardzo kreatywne zajęcie! 


A co Wy robicie teraz w domu?


Nowości w mojej szafie | Marie Zelie, Moodo, Rose Boutique, Selfieroom

2 stycznia 2021

Nowości w mojej szafie | Marie Zelie, Moodo, Rose Boutique, Selfieroom

Miałam już nie kupować ubrań i co? Znowu nie wyszło! :D Nowości są konsekwencją poważnych porządków w mojej szafie, z której do śmieci trafił całkiem spory worek. 

Na markę Marie Zelie trafiłam już bardzo dawno temu i śledziła mnie ich reklama, ale ceny wydawały mi się dosyć kosmiczne (500 zł za sukienkę!). Ale co jakiś czas organizują oni większą wyprzedaż i dzięki temu mogłam sobie pozwolić na zakup.

Wybrałam czerwoną sukienkę w duży, kwiatowy wzór, odciętą pod biustem i z wiązaniem pod szyją. A druga rzecz to spódnica midi w kształcie litery A, którą możecie zobaczyć poniżej. Ubrania są wyprodukowane w Polsce i są w głównej mierze wykonane z bawełny. 


Sporo moich swetrów nadaje się już co najwyżej do noszenia "po domu" (też się przebieracie po powrocie czy nosicie wszędzie to samo?), więc trzeba było je uzupełnić.

W Rose Boutique znalazłam uroczy, biały sweter z tłoczeniem i perełkami oraz małymi bufkami przy mankietach. Przy okazji do koszyka wrzuciłam modną teraz koszulę w kratę - jest niesamowicie ciepła i wykonana ze świetniej jakości bawełny, więc tutaj naprawdę rewelacyjnie trafiłam.

Obok chyba zakup roku z H&M, czyli kurtka pilotka z misiem. Minusem jest to, że nie nadaje się do noszenia na ciemnych rzeczach, bo włókna się osypują. Ale daje radę przy małych mrozach, jest wygodna i stylowa. Całe szczęście po przeczytaniu komentarzy wzięłam mniejszy rozmiar niż zwykle, a i tak jest lekko oversize. 


Drugi sweter jest z Reserved i przekonał mnie do niego nie tylko wygląd, ale również to, że jest z wiskozy. Ma ażurowe rękawy i stójkę pod szyją i jest w moim ulubionym kolorze pudrowego różu. 


Jeśli mam ochotę na coś basicowego, zawsze zaglądam do sklepu Selfieroom, gdzie zawsze znajdę bluzki lub sukienki z grubej bawełny. Tym razem wybrałam koszulkę bez rękawów, z zabudowanymi plecami w błękitnym kolorze oraz niesamowicie kobiecą bluzkę eksponującą obojczyk w żywym, czerwonym odcieniu. 


Czasem zaglądam też do sklepu Moodo, gdzie także są polskie produkty, choć nie wszystkie mają świetne składy. Wybrałam wzorzyste spodnie, które widać na zdjęciu w czerwonej bluzce. Są dosyć odważne i dodatkowo mają zapięcie z boku na zamek, ale ładnie podkreślają talię, bo mają wysoki stan. 

Sweter jest trochę oversize i ma geometryczny wzór. Minusem jest to, że niestety został wykonany z akrylu, ale urzekła mnie kolorystyka i to, że rzuca się w oczy. Bluzka to prawdziwy deal! 20 zł za produkt wykonany w 100% z wiskozy. Jest asymetryczna - tył jest dłuższy, przedłużone ramiona i wiązanie pod szyją (mam dużo takich modeli w szafie ;)). 


W Black Friday zrobiłam też zamówienie w Orsay. Szukałam czarnej, klasycznej marynarki i na nic nie mogłam trafić. Jest z nią niezła przygoda, bo przez przypadek zamówiłam rozmiar 32 i musiałam składać kolejne zamówienie ;) Teraz mam ubranie w swoim rozmiarze, ale okazuje się, że mogłam wybrać zdecydowanie mniejszy - z lenistwa już jej nie zwróciłam ;) Marynarka nie jest zapinana, ma dosyć długie rękawy, a tkanina ma tłoczenie, co naprawdę dobrze się prezentuje. 

Bez przekonania wybrałam też fioletowy kardigan z oryginalnymi, biżuteryjnymi guzikami. Ostatecznie uznałam, że nawet mi się podoba i ten odcień całkiem nieźle do mnie pasuje. 


Post zakończę dodatkami! Czarne botki z wężowym wzorem są z Renee. Wyglądają świetnie, ale są trochę niewygodne, mam nadzieję, że jakoś się z nimi dogadam. Skorzystałam też z promocji w Gorteks i kupiłam uroczy, pastelowy biustonosz. Uwielbiam w tym sklepie to, że mają niesieciówkowe rozmiary i można go dopasować idealnie do siebie. W Marilyn kupiłam cały zestaw wzorzystych rajstop, głównie w czarnym kolorze. Ostatnio lubię takie rajstopy nosić do spódnic i sukienek. 

DIY: żel pod prysznic | Wygładzający-morelowy i łagodzący z aloesem

21 grudnia 2020

DIY: żel pod prysznic | Wygładzający-morelowy i łagodzący z aloesem

diy_żel_pod_prysznic_natutalny_domowy_przepis_blogs_składniki_krok_po_kroku_tutorial

Jakiś czas zrobiłam niezły zapas półproduktów, by tworzyć własne kosmetyki i przyszedł czas na kolejny przepis! Dzisiaj pokażę Wam, jak w kilka minut stworzyć żel pod prysznic. Wystarczy tylko zmieszać wszystkie składniki i gotowe!


diy_żel_pod_prysznic_natutalny_domowy_przepis_blogs_składniki_krok_po_kroku_tutorial
diy_żel_pod_prysznic_natutalny_domowy_przepis_blogs_składniki_krok_po_kroku_tutorial
diy_żel_pod_prysznic_natutalny_domowy_przepis_blogs_składniki_krok_po_kroku_tutorial

Przepis na wygładzający-morelowy żel pod prysznic o zapachu grejpfruta

  • 80 ml zawieszającej bazy do żelu pod prysznic (jest odpowiednio gęsta, by utrzymywały się w niej drobiny)
  • łyżeczka peelingu z pestek moreli
  • łyżeczka oleju z pestek moreli
  • 40 kropli grejpfrutowego olejku eterycznego (możecie dodać mniej, mój żel potrzebował zdecydowanie większej ilości)
  • dwie krople barwnika (u mnie różowego)


Do żelu dodane są drobiny z pestek moreli, ale nie jest ich dużo, więc kosmetyk będzie bardziej wygładzający niż peelingujący. Olej morelowy jest bardzo uniwersalny i nadaje się do wszystkich typów skóry, działa nawilżająco i wygładzająco właśnie. Zawiera w sobie witaminę A oraz E. Olejek grejprutowy zapobiega cellulitowi i rozstępom, hamuje procesy starzenia oraz oczyszcza pory. 


diy_żel_pod_prysznic_natutalny_domowy_przepis_blogs_składniki_krok_po_kroku_tutorialdiy_żel_pod_prysznic_natutalny_domowy_przepis_blogs_składniki_krok_po_kroku_tutorialdiy_żel_pod_prysznic_natutalny_domowy_przepis_blogs_składniki_krok_po_kroku_tutorial


Przepis na łagodzący żel pod prysznic o zapachu eukaliptusa

  • 80 ml zawieszającej bazy do żelu pod prysznic
  • miąższ z jednego liścia aloesu
  • 2 ml witaminy E
  • łyżeczka suszonego kwiatu nagietka
  • 20 kropli olejku eterycznego eukaliptusowego
  • 2 krople barwnika (u mnie fioletowego)

Aloes łagodzi podrażnienia, zmniejsza stany zapalne, ujędrnia skórę. Witamina E zwiększa zdolność wiązania wody przez skórę, a także przyspiesza gojenie się ran. Nagietek łagodzi spierzchniętą skórę, a także wysypkę. Olejek eukaliptusowy ma działanie odkażające oraz tonizujące. 


To kto ma ochotę na własnej produkcji żel pod prysznic? :)


11 pomysłów na prezent dla kosmetykomaniaczki

13 grudnia 2020

11 pomysłów na prezent dla kosmetykomaniaczki



Doskonale zdaję sobie sprawę, że kupienie prezentu dla kosmetykomaniaczki może być koszmarem. Najczęściej mamy tyle kosmetyków, że kolejna paleta do makijażu, kosmetyczka czy perfumy mogą stać się niestety nietrafionym upominkiem. Co więc kupić kobiecie kochającej kosmetyki? Mam dla Was aż 11 oryginalnych propozycji! Starałam się też nie powielać ich z poprzednich postów tego typu, żebyście mieli większy wybór :) 


1. Zestaw masek do włosów Anwen

Jedną z podstaw włosomaniactwa jest uzyskanie balansu między proteinami, humektantami i emolientami, jednak wcale nie jest to takie proste. Anwen to blogerka urodowa, która od lat specjalizuje się w tematyce włosów i w końcu wypuściła swoją linię kosmetyczną. W jej sklepie znajdziecie bardzo fajne zestawy odżywek, masek na noc czy turbany. Kosmetyki powinniśmy dobierać pod porowatość włosów osoby obdarowanej, co może stanowić wyzwanie. Tutaj możemy oczywiście popełnić błąd i nie trafić, bo najlepiej jest wykonać test. Możemy zastosować jednak pewną uproszczoną zasadę - włosy puszące się i kręcone prawdopodobnie są wysokoporowate, włosy proste, lejące i śliskie niskoporowate, pozostałe (np. proste, ale po zabiegach fryzjerskich jak farbowanie czy rozjaśnianie) można włożyć do kategorii średnioporowatych. 

2. Zestaw do tworzenia kosmetyków DIY


Może i kosmetykomaniaczka ma pełne szafki kosmetyków, ale stworzenie czegoś własnego to już zupełnie co innego! W sklepach Ecoflores lub Ecospa znajdziecie zestawy półproduktów, dzięki którym można przygotować własny krem lub mydło. To naprawdę świetna zabawa, a powstałe w ten sposób produkty są naturalne. 

3. Kamienny roller


Rollery z kwarcu lub jadeitu to naprawdę fajny pomysł na prezent! Masaż jest niezwykle korzystny dla skóry, a kamień długo utrzymuje chłód (warto go wcześniej włożyć do lodówki), co może działać świetnie na opuchnięcia. Ja takiego wałeczka używam też podczas aplikacji maski w płachcie.

4. Lodówka do kosmetyków


Taka lodówka to już decydowanie coś dla gadżeciar. Jak wiemy, część kosmetyków warto przechowywać w lodówce (w szczególności takie wykonane własnoręcznie), więc lodówkę można podłączyć tam, gdzie wykonujemy pielęgnację, żeby opakowań nie musieć trzymać w kuchni. Na razie to stosunkowo droga zabawa, ale na pewno wywoła spore zaskoczenie u obdarowanej!

5. Organizer akrylowy


Sama korzystam z organizerów akrylowych i według mnie są naprawdę świetne! I serio pomagają mi utrzymać porządek w moich kosmetykach do makijażu. Wariantów mamy sporo, bo możemy wybierać modele większe i mniejsze, z szufladami, przegródkami na szminki czy cienie. Spory wybór jest na Allegro. 
 



6. D'Arsonval

Ja wiem, że na pierwszy rzut oka może to wyglądać dosyć dwuznacznie, ale naprawdę to nie jest to, o czym mogliście teraz pomyśleć :) To D'Arsonval - urządzenie działające oczyszczająco, dotleniająco i dezynfekująco. Wytwarza ono prąd, a po zetknięciu peloty (czyli tej końcówki) ze skórą dochodzi do wyładowania elektrycznego, w którego wyniku wytwarza się ozon. Brzmi trochę strasznie? Spokojnie, mamy możliwość regulacji intensywności. Świetnie sprawdza się do skóry problematycznej, z niedoskonałościami, a także do przetłuszczającej skóry głowy. Oczyszcza i ujędrnia skórę, łagodzi trądzik, zapobiega wytwarzaniu nadmiaru sebum. Sama dostałam takie urządzenie na gwiazdkę i korzystałam z niego w domu przez dłuższy czas, ale niestety moje uległo awarii ;) 

7. Pielęgnica


Może i wygląda jak prostownica, ale to... pielęgnica! Na włosy nakładamy standardowe preparaty, jak odżywkę czy maskę, a następnie przejeżdżamy po nich pielęgnicą - ultradźwięki i podczerwień mają regenerować i wygładzać włosy. To fajny sposób na intensywną, domową pielęgnację, bo z urządzenia korzystają nawet salony fryzjerskie. 

8. Frezarka


Jeśli bliska Wam kobieta wykonuje własnoręcznie hybrydy czy żele, to na pewno przyda jej się porządna frezarka, żeby pozbywać się starego manicure'u. Nie kupujcie jednak najtańszego sprzętu, zwróćcie uwagę na moc, żeby korzystanie z urządzenia było po prostu efektywne. 

9. Lampa LED


Jedną z podstaw udanego i trwałego manicure'u hybrydowego jest odpowiednie utwardzenie lakieru. I dlatego potrzebna jest porządna lampa o wysokiej mocy. Ze swojej strony mogę Wam polecić lampy SunONE, bo cena jest naprawdę atrakcyjna, ale jednocześnie możemy tutaj liczyć na dobrą jakość. 

10. Urządzenie do peelingu kawitacyjnego


Uwielbiam peeling kawitacyjny! Robiłam różne zabiegi u kosmetyczek, ale to był jeden z tych, który działał u mnie najlepiej i naprawdę widziałam efekt. Zabieg polega na oczyszczaniu skóry za pomocą ultradźwięków. Pozwala pozbyć się zrogowaciałego naskórka, więc pomaga w zredukowaniu zaskórników i zanieczyszczeń. Jest to świetny wstęp do kolejnych zabiegów pielęgnacyjnych.

11. Lokówka automatyczna


Samodzielne kręcenie włosów to zawsze była dla mnie mordęga. Ale odkąd mam lokówkę automatyczną, stało się to naprawdę szybkie i bezproblemowe. Sprzęt "wkręca" nam włosy do środka, możemy ustawić kierunek i moc skrętu, a o zakończeniu kręcenia danego pasma informuje nas sygnał dźwiękowy. Na pewno mogę Wam polecić lokówkę Babyliss, bo sama z niej korzystam i jestem bardzo zadowolona. 


Mam nadzieję, że moja subiektywna lista (z punktu widzenia kosmetykomaniaczki) ułatwi Wam zakup prezentów gwiazdkowych! :)