Makijaż we fioletach paletą Avon Supreme Playbook

14 stycznia 2020

Makijaż we fioletach paletą Avon Supreme Playbook

makijaż_we_fioletach_fioletowy_brązowe_oczy_avon_playbook_paleta_cieni_perhaeps_sissi_blog

Z ogromną przyjemnością zapraszam Was w końcu na makijażowy post na moim blogu, którego przygotowanie sprawiło mi ogromną frajdę! Dzięki uprzejmości marki Avon mogłam przetestować nową paletę cieni Supreme Shadow Playbook i w ten sposób powstał troszkę mocniejszy make-up we fioletach - może na jakąś imprezę karnawałową? ;)

Paleta to 20 cieni, które tworzą bardzo ciekawe zestawienie kolorystyczne - od beżu, złota, brązów po fiolety i zielenie w różnych wykończeniach: matowych, z drobinkami, a nawet brokatowych. 8 cieni w bazowych odcieniach dostępnych jest tutaj w większej pojemności. Cienie nie są mocno napigmentowane, dlatego konieczne jest użycie primera.

makijaż_we_fioletach_fioletowy_brązowe_oczy_avon_playbook_paleta_cieni_perhaeps_sissi_blog
makijaż_we_fioletach_fioletowy_brązowe_oczy_avon_playbook_paleta_cieni_perhaeps_sissi_blog

1. Makijaż zaczynam od nałożenia beżowego cienia Illusive na całą powiekę - tak, by wyrównać koloryt, zakamuflować żyłki i podbić kolory cieni, których będę używać za moment.

2. Również na całą powiekę nakładam Intricate. To cień, który w palecie wygląda na dość intensywny, ale w rzeczywistości jest delikatnym, brokatowym różem. 

3. W zewnętrznym kąciku i załamaniu powieki aż do połowy jej długości puchatym pędzlem aplikuję i blenduję śliwkowy fiolet Passion.

4. Aby powiększyć oko i nadać make-upowi głębi, w zewnętrznym kąciku, ale tylko na powiece ruchomej nakładam Noir, który jest bardzo ciemnym brązem z delikatnymi drobinkami. 

5. Teraz wykonuję dwa kroki. Na sam środek powieki - tam, gdzie łączą się wszystkie zastosowane odcienie, palcem wklepuję brokatowy srebrno-fioletowy Sateen. W wewnętrznym kąciku wylądował natomiast rozświetlający złoty cień Impulse. 

6. Miękką kredką rysuję kreskę na górnej powiece oraz zaznaczam linię wodną, a następnie rozcieram krótkim i płaskim pędzlem z użyciem cienia Passion. Na dolnej powiece dodatkowo korzystam z resztek cienia Intricate, które pozostały mi na pędzlu przy wykonywaniu kroku 2. 

7. Maluję swoje rzęsy maskarą oraz dokładam sztuczne rzęsy. 

makijaż_we_fioletach_fioletowy_brązowe_oczy_avon_playbook_paleta_cieni_perhaeps_sissi_blog



Poniżej lista wszystkich wykorzystanych w tym makijażu produktów.

Oczy


Baza pod cienie - Urban Decay Eyeshadow Primer Original

Cienie - Avon Supreme Playbook

Maskara - Avon Supershock Volume Mascara

Kredka - Avon Glimmerstick Eyeliner Blackest Black 

Sztuczne rzęsy - Perhaeps Sissi

Klej do rzęs - Ardell LashGrip


Twarz


Podkład - Revlon Colorstay 150 Buff

Korektor - Catrice Liquid Camouflage 010 Porcellain oraz Maybelline Fit Me! 03

Puder - AA Wings Dust Matt

Brwi - Inglot Konturówka do brwi w żelu nr 12

Bronzer - Avon Glow Bronzing Pearles

Róż - L'Oreal Infallible Blush Paint

Rozświetlacz - theBalm Mary-Lou Manizer

Usta - Avon mark Lip Prism Put Goals


*wpis powstał we współpracy z Avon

Douglas, Devil Eyes | Czy to maskara warta grzechu?

10 stycznia 2020

Douglas, Devil Eyes | Czy to maskara warta grzechu?

 douglas_wydłużająca_maskara_devil_eyes_efekt_opinia_recenzja_blog

Trzeba przyznać, że Douglas, nazywając swój tusz Devil Eyes, wykazał się sporą odwagą, bo to nazwa dosyć niebezpieczna. Nie wiem, jak Wam, ale mnie kojarzy się ona ze spojrzeniem, które jest hipnotyzujące, intrygujące i uwodzicielskie. Diabeł wszak ma nas skusić do rzeczy, które są... niepoprawne, jednak, aby to zrobić, musi być wyrafinowany. Trochę tak jak Woland z "Mistrza i Małgorzaty" - uosobienie zła, ale mające w sobie coś szarmanckiego. Ale czy ta maskara faktycznie jest warta grzechu?

douglas_wydłużająca_maskara_devil_eyes_efekt_opinia_recenzja_blog

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z makijażem, byłam zwolenniczką tradycyjnych szczotek w tuszach. Moje podejście jednak z czasem się zmieniło i teraz wolę wersje silikonowe - takie jak w tym przypadku. A to dlatego, że z natury mam dużo rzęs, ale są one bardzo cienkie i krótkie i taka szczoteczka lepiej sobie z nimi radzi. Co nie oznacza, że uważam tę za szczególnie rewelacyjną - dla mnie jest trochę za mało elastyczna. 

A jak wygląda na oku tusz, możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. 

douglas_wydłużająca_maskara_devil_eyes_efekt_opinia_recenzja_blog
Cóż, efekt nie jest zbyt porywający - dzienny, ale jednocześnie przeciętny. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że moje rzęsy są wyzwaniem, ale używałam już lepszych produktów. Konieczne jest nałożenie dwóch, a nawet trzech warstw, by uzyskać pogrubienie (ale już na granicy sklejenia) i lekkie wydłużenie. Ale to powoduje, że tego produktu jest dość dużo, w szczególności u nasady rzęs.  Często zdarza się, że na dolnych rzęsach powstają grudki, które potem się rozmazują. Bardzo łatwo też podczas aplikacji zniszczyć nałożone wcześniej cienie - praktycznie za każdym razem muszę "czyścić" je z tuszu. 

Niestety maskara nie należy też do najtrwalszych, bo zdarzyło mi się niejednokrotnie, że w drugiej połowie dnia pod oczami miałam czarne smugi. A jednocześnie produkt jest dość trudno usunąć, a próbowałam w tym przypadku różnych produktów do demakijażu. Rano notorycznie budzę się z resztkami w wewnętrznym kąciku oka.

Cena kosmetyku to 55 zł i jest to kwota, którą można określić jako przystępną / drogeryjną jak na tego typu produkt. Mam jednak wrażenie, że nie jest zbyt wydajny, bo nie używałam go zbyt długo, a już dobija dna. Bardzo szybko też gęstnieje i zasycha - na razie ratuję się moim sposobem z gliceryną, aby zużyć go do końca. 



Ja nie dałam się skusić tuszowi Douglas? A Wy?

Równowaga - moje słowo 2020 roku. A jakie jest Twoje?

4 stycznia 2020

Równowaga - moje słowo 2020 roku. A jakie jest Twoje?


Nowy rok, czysta karta, 366 dni na to, by osiągać cele, spełniać marzenia i podbijać świat. Dzisiejszego postu nie nazwałabym postanowieniami noworocznymi, ale celami, jakie przed sobą stawiam w 2020 roku.

Równowaga - moje słowo-klucz na 2020 rok


Wśród blogerów od kilku lat panuje moda, by wymyślić sobie jakieś hasło przewodnie danego roku. Nigdy mnie to nie kręciło, wydawało mi się zbyt coachingowe. Ale tym razem przyszło do mnie zupełnie samo: równowaga. Na tym będę się skupiać przez najbliższych 12 miesięcy. Nad odzyskaniem wewnętrznej harmonii i work-life balance. Skąd taki wybór? Do tej pory zawsze stawiałam na pierwszym miejscu relacje z innymi ludźmi, a nie z sobą samą. Byłam swoim największym krytykiem, katowałam się - ilością obowiązków, wymagań, dążeniem do perfekcji. Dlatego teraz chcę odzyskać spokój, odnaleźć siłę i radość, zadbać o siebie. Poniżej opowiem Wam o sferach, w jakich chciałabym się rozwijać.

Blog i Instagram


Jak już Wam wspomniałam w podsumowaniu 2019 roku, przez ostatnie dwa lata nie byłam zadowolona z tego, co działo się na blogu. To nie jest jakość, jaką chciałabym prezentować, myślę, że mam w sobie większy potencjał. Powiem Wam, że blogowanie przestało mi sprawiać przyjemność, nie było już adrenaliny przy kliknięciu "publikuj", bardziej obowiązek, że "dawno już nic nie opublikowałam". 

Po pierwsze, chciałabym, żeby pojawiało się więcej treści przydatnych, poradnikowych. Po drugie, więcej contentu lifestyle'owego - ale kobiecego i wartościowego. Chciałabym, żeby blog był o tym, jak my kobiety możemy dbać o siebie w różnych sferach życia - uroda, dieta, ćwiczenia, moda, emocje, samorozwój. Poważnie myślę nad rebrandingiem - jak wszyscy mi mówią (i ja to również wiem), moja nazwa jest zbyt trudna, nierozpoznawalna i niezapamiętywalna. Aktualnie zastanawiam się nad tym, czy ją skrócić, czy całkowicie zmienić i decyzja musi zapaść w najbliższych tygodniach. Mam już pewne pomysły i będę Was prosić o pomoc na InstaStories. 

Od listopada bardziej pracuję nad swoim Instagramem. A wszystko dzięki warsztatom Asi Banaszewskiej na Festiwalu Kobiet Internetu w Gdańsku. Ta kobieta to prawdziwa kopalnia inspiracji i królowa IG! Już zakupiłam jej książkę, którą w najbliższym czasie muszę przeczytać! Przede wszystkim zaczęłam bardziej czytać statystyki i doceniać hashtagi. Mam już swoje pierwsze malutkie sukcesy na koncie - zasięg niektórych zdjęć przekroczył liczbę moich obserwujących. Liczby są małe, ale dały mi nadzieję na to, że jednak da się coś jeszcze zrobić.




Zdrowie i uroda


Kilka miesięcy temu zaczęłam bardziej skupiać się na tym, by poprawa urody wynikała ze zdrowia. Zrobiłam morfologię, badania hormonów czy witaminy D, a co najważniejsze - testy nietolerancji pokarmowych, które okazały się przełomowe. Już od stycznia kontynuuję tę drogę - umówiłam się na USG tarczycy, w planach mam jeszcze konsultację z dietetykiem po otrzymaniu wszystkich wyników. W końcu też zajmę się zaniedbanym przeze mnie problemem, czyli żylakami. Wizyta u chirurga naczyniowego za kilka dni! Zobaczymy, jakie wnioski co do dalszego postępowania przyniesie. Liczę na to, że ze względu na mój młody wiek uda się jeszcze tę sprawę rozwiązać za pomocą nieinwazyjnego i niezbyt kosztownego zabiegu skleroterapii. 

W tym roku planuję także regularnie odwiedzać gabinet kosmetyczny. Wykupiłam już sobie kilka grouponów z zabiegami takimi jak peeling kawitacyjny, mikrodermabrazja czy infuzja tlenowa. Mam też zamiar ponownie skorzystać z zabiegów kwasowych, by oczyścić i złuszczyć skórę, by pozbyć się śladów, przebarwień i niedoskonałości oraz wyrównać strukturę. Myślę też nad wypróbowaniem mezoterapii i jakiegoś zabiegu niwelującego cienie pod oczami. 

Makijaż i paznokcie


Wprawdzie o urodzie pisałam w poprzednim akapicie, ale postanowiłam jednak wyróżnić część makijażowo-paznokciową. W tych kwestiach zatrzymałam się na pewnym etapie i przestałam się rozwijać, a nawet mogłabym rzec, że w manicurze troszkę wyszłam z wprawy. Będzie się to wiązało przede wszystkim z większą ilością ćwiczeń. Marzyłby mi się jakiś kurs paznokciowy ze zdobnictwa i przedłużania metodą żelową, ale raczej nie jest to temat na ten rok. 


Joga i roller


Karnet na siłownię na ten rok już jest - w planach uczęszczanie na zajęcia, takie jak streching, pilates, zumba czy trampoliny. Aktywność fizyczną chcę jednak uzupełnić o działania w domu. Chciałabym robić sobie krótkie sesje jogi - kiedyś uczęszczałam na zajęcia dla początkujących i była ta ogromna ulga dla kręgosłupa oraz odpoczynek dla umysłu, który skupia się na kontroli nad ciałem. Oprócz jogi rolowanie, które zajmuje kilka-kilkanaście minut i jest świetnym uzupełnieniem ćwiczeń, bo niweluje napięcia, zwiększa elastyczność i zakres ruchów. Zastanawiam się też nad zakupem maty do akupresury. 

Ważna jest jednak dla mnie zmiana myślenia o aktywności fizycznej. Nie chcę skupiać się na tym, że muszę zrzucić X kilogramów. Moje ciało ma być przede wszystkim zdrowe, silne i sprawne, a dopiero za tym ma iść jego lepszy wygląd.  

Samorozwój


Pod tym słowem mam na myśli głównie pracę nad sobą i swoimi emocjami. Pierwszą rzeczą jest nauka odpoczywania bez poczucia winy. To jeden z moich głównych problemów - biorę na siebie zbyt dużo obowiązków, wywieram presję, a czas poświęcony na relaks odbieram jako stracony zamiast taki, który przynosi regenerację sił. W 2020 roku chciałabym być bardziej otwarta na poznawanie nowych ludzi. Mimo że na pierwszy rzut oka wydaję się osobą, która bez wysiłku nawiązuje kontakty, trudno mi rozwijać relacje i pogłębiać je. Zbyt bardzo przejmuję się opinią innych i bardzo łatwo mnie zranić. Chciałabym pracować szczególnie nad tym, by umieć stawiać granice innym bez wyrzutów sumienia, ale też nie czuć się przez nich krzywdzoną.



Rozwój zawodowy


Coś co aktualnie muszę potraktować z mniejszym priorytetem to rozwój zawodowy. Mam tutaj na myśli raczej działania poza moją pracą etatową. Chciałabym realizować dodatkowe zlecenia w zakresie copywritingu, social mediów i fotografii produktowej. Jeśli potrzebujecie pomocy w tych obszarach, to serdecznie zapraszam do kontaktu :) 

Jednocześnie zależy mi na tym, aby na razie były to zajęcia nieregularne - w momencie, kiedy mam więcej czasu i energii do spożytkowania. A w przyszłości, kto wie! Może urodzi się z tego coś na większą skalę :)


Kulinaria


Jakiś czas temu stwierdziłam, że chyba zaczynam się starzeć, bo gotowanie.... zaczęło mnie relaksować! Chciałabym wyszukać i wypróbować zupełnie nowe przepisy na nieznane potrawy, a nawet nieużywane dotąd składniki. Do odżywiania przykładam większą wagę już od dłuższego czasu - jadam regularnie i różnorodnie, ale chcę, by było jeszcze lepiej!


Jestem ciekawa, czy Wy macie jakieś słowo-klucz na 2020 rok? 



2019 roku, żegnam Cię bez żalu...

31 grudnia 2019

2019 roku, żegnam Cię bez żalu...


2019 rok skopał mi tyłek, złamał serce, zepsuł zdrowie, zabrał "przyjaciół". Bywa i tak, bo najczęściej w życiu nie jest kolorowo. Od dwóch lat nie pojawił się wpis podsumowujący rok - nie byłam na to gotowa i nie chciałam tego robić. Stwierdziłam jednak, że czas to zmienić, bo na blogu zrobiło się zbyt produktowo i zabrakło w tym mnie samej. Pomimo że będzie trochę prywaty, to są sfery życia, do których moich obserwatorów nie wpuszczam. Nie będę więc przekraczać pewnych granic, a będę czuła, że jest tu bardziej autentycznie. 

Blog


Zacznijmy więc właśnie od mojego miejsca w sieci. Nie tylko w 2019, ale już w 2018 roku wszystko niestety poszło w złym kierunku. Z jednej strony jestem na siebie zła, z drugiej trudno mieć do siebie pretensje, bo przez różne problemy w moim życiu (głównie zdrowotne i w relacjach z innymi ludźmi) nie miałam w sobie dość siły, motywacji, a nawet pomysłowości. Pracując w branży kreatywnej, codziennie przez tyle godzin coś tworząc, nie zawsze wystarcza mi dość inwencji, by jeszcze robić coś dodatkowo prywatnie. Czasem były inne priorytety, a czasem było rozczarowanie, że ilość włożonej pracy nie przekłada się na wyniki. Już wcześniej myślałam o tym, aby zmienić trochę mój blog - tak, żeby było tu bardziej kobieco niż tylko urodowo. Jeszcze nie mam na to dokładnego planu, ale przede wszystkim zależy mi na tym, aby prezentować tu wyższą jakość. 

Cieszę się, że blog umożliwił mi uczestnictwo w dwóch dużych wydarzeniach - See Bloggers oraz Festiwalu Kobiet Internetu. Wyniosłam stamtąd ciekawe doświadczenia, wiedzę oraz przemyślenia. 



Podróże


Przeglądając Instagram, codziennie zalewa mnie fala fantastycznych zdjęć z całego świata. I szczerze mówiąc, to zazdrościłam tym wszystkim ludziom, że mogą tak intensywnie podróżować, poznawać nowych ludzi i przeżywać przygody. Trochę niespodziewanie dla mnie w mijającym roku to moje marzenie się spełniło - oczywiście w takim wymiarze, na jaki pozwalała mi praca zawodowa. Jeździłam zarówno po Polsce (Zakopane, Łódź, Podlasie, Sandomierz, Łańcut, Gdańsk), jak i Europie (Litwa, Węgry, Majorka). I po takim maratonie stwierdziłam, że życie na walizkach nie jest zupełnie dla mnie. Ja swoje akumulatory ładuję przede wszystkim w spokoju i samotności. Nie zrozumcie mnie jednak źle - podróżowanie jest naprawdę super i nie zamierzam z niego rezygnować! Po prostu w 2020 priorytety przesuwam w inne rejony.



Zdrowie i uroda


Tutaj wchodzę w dosyć obszerny dział, bo w tym roku w tej kwestii działo się dosyć sporo i to druga, obok podróży, rzecz, którą zajmowałam się najbardziej. Problemy zdrowotne niestety odebrały mi możliwość realizowania moich celów, bo zrobiło się dosyć poważnie - w tym roku odwiedziłam masę lekarzy, brałam górę leków, dwa razy wylądowałam na SOR-ze, a w grudniu nawet w szpitalu.... Nauka pokory, ale też smutna refleksja, że niektórzy ludzie są obecni tylko wtedy, kiedy możemy im coś dać i jak bardzo realne jest przysłowie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.

W drugiej połowie roku postanowiłam poszukać przyczyn moich urodowych problemów - przetłuszczającej się skóry i włosów oraz niedoskonałości. Zrobiłam więc szereg badań i odkryłam, że nie toleruję kazeiny, czyli białka mleka krowiego, co przekładało się na stan mojej cery. Za parę tygodni przygotuję dla Was wpis, w którym pokażę, jak zmieniła się moja skóra po odstawieniu nabiału. Planuję jeszcze kilka działań w tym temacie.

W tym roku towarzyszył mi też sport, ale bardzo nieregularnie, bo zdarzały mi się kilkutygodniowe przerwy od aktywności fizycznej. Zaczęłam także regularnie korzystać z zabiegów w gabinetach kosmetycznych - kwasy, oxybrazja, peelingi, masaże czy henna brwi. Mam zamiar zdecydowanie to kontynuować!

Wiosną zdecydowałam się na radykalniejsze skrócenie włosów i jestem dumną posiadaczką long boba. Patrząc na swoje wcześniejsze zdjęcia, uważam, że zmiana jest naprawdę na plus. Jednak nie każdemu pisane są długie włosy ;) Stałam się też okularnicą! Pomimo że już wcześniej zauważałam problemy ze wzrokiem, to bardzo ciężko było mi zaakceptować fakt noszenia okularów codziennie. Teraz to po prostu robię i cieszę się, że widzę lepiej ;)



Zawodowo


Zawodowo w tym roku zmieniło się u mnie niewiele. Jeśli śledzicie mnie regularnie, to wiecie, że pracuję w agencji marketingowej na stanowisku Social Media Managera. Zajmuję się nie tylko mediami społecznościowymi marek, ale także copywritingiem, organizowaniem sesji zdjęciowych czy koordynacją eventów. W pracy bywa różnie - czasem jest luźno, czasem ciekawie, a czasem bardzo stresująco, kiedy gonią terminy, a klienci potrafią być niesympatyczni i bardzo wymagający. Pod koniec roku zaczęłam zastanawiać się nad rozwojem zawodowym i zrealizowałam kilka projektów jako freelancer (w zakresie copywritingu i social mediów), ale w dalszych działaniach przeszkodził mi pobyt w szpitalu.



Starałam się w tym wpisie przesadnie nie rozpisywać. Wybaczcie trochę gorzki i smutny ton, ale chciałabym, żebyście wiedzieli, że za uśmiechniętymi buźkami na Instagramie również są ludzie, którzy zmagają się z problemami, trudnymi decyzjami, chorobami, samotnością, niezrozumieniem, itd. Mam nadzieję, że ten rozdział już za mną, a o swoich celach na 2020 rok wspomnę Wam w innym wpisie, bo właśnie teraz wszystko układa mi się w głowie :)


Z życzeniami wszelkiej pomyślności na Nowy Rok!


AA, Tonik nawilżający antybakteryjny | Produkt wart uwagi dla skóry z problemami

29 grudnia 2019

AA, Tonik nawilżający antybakteryjny | Produkt wart uwagi dla skóry z problemami

aa_help_tonik_antybakteryjny_blog_opinia_recenzja_działanie_skład_cena

Pamiętam jeszcze czasy, kiedy tonik do cery trądzikowej = produkt z alkoholem, który okropnie piekł przy stosowaniu. I wydawało się, że to dobrze, bo przecież działa! Całe szczęście jest już kilka lat później, ja mam większą świadomość, a i wybór kosmetyków na rynku jest naprawdę ogromny.

Muszę przyznać, że marki AA nie darzę zbyt wielką sympatią, ale na którejś z konferencji dla blogerów otrzymałam produkt z dzisiejszego wpisu i muszę przyznać, że jest naprawdę wart uwagi! Skład nie jest zbyt długi i znajdziemy tu naprawdę fajne substancje, jak ekstrakt z cytryny, witaminę B3, pantenol, alantoinę czy kwas azaleinowy. Działamy więc złuszczająco, rozjaśniająco, a jednocześnie łagodząco!

aa_help_tonik_antybakteryjny_blog_opinia_recenzja_działanie_skład_cena

Bardzo lubię używać tego produktu. Mam wrażenie jakbym na skórę nakładała przyjemny kompres - zaczerwienienia są zmniejszone, a cera ukojona i nawilżona. Tonik sprawdzi się przede wszystkim przy aktywnych stanach zapalnych czy ropnych, bo przynosi ogromną ulgę. Nie zauważyłam większego wpływu na zaskórniki, ale muszę przyznać, że tego od toniku nie wymagam. Tutaj raczej zastosowałabym coś z większą ilością mocniejszych kwasów. Zapach kosmetyku jest trochę dziwny, ale jednocześnie niezbyt agresywny. Cena to poniżej 20 zł, a wydajność jest bardzo dobra. Z dozowaniem nie ma większych problemów, a dość płaska butelka dobrze leży w dłoni. 

Jednym słowem - warto! Polecam osobom, które zmagają się z aktywną fazą trądziku :)


Test maseczek z tołpy | Maska 4w1, maska-kompres i dwuetapowy zabieg oczyszczająco-nawilżający

14 grudnia 2019

Test maseczek z tołpy | Maska 4w1, maska-kompres i dwuetapowy zabieg oczyszczająco-nawilżający

maska_do_twarzy_tołpa_dermo_face_blog_test_opinia_recenzja_efekty

Powiem Wam szczerze, że prowadzenie bloga zimą jest naprawdę trudne! Przez to, że jest szaro, a dzień jest krótki, mam duże problemy z oprawą wizualną, która jest przecież niezbędna! Wcześniej radziłam sobie tak, że zdjęcia robiłam przy lampach, ale uzyskiwany efekt nie odpowiada moim oczekiwaniom, bo często jest bardzo płaski. Dlatego bardzo staram się, by robić zdjęcia w świetle dziennym i ewentualnie delikatnie wspomóc się lampą.

Po wstępie z odrobiną narzekania czas jednak przejść do meritum, bo, jak widzicie, tym razem wybrałam się z aparatem w plener :). Szata graficzna tołpy fajnie komponowała się z zimozielonymi krzewami, więc postanowiłam to wykorzystać! 

maska_4w1_korygująca_niedoskonałości_maska_kompres_tołpa_dermo_face_blog_test_opinia_recenzja_efekty

Maska-peeling-żel 4w1 korygująca niedoskonałości


To naprawdę udany produkt! Można go używać na kilka sposobów - po prostu umyć twarz, zrobić peeling lub pozostawić na twarzy na kilkanaście minut. Maska ma miły dla nosa zapach i bardzo przyjemną, kremową konsystencję z zatopionymi dość dużymi drobinami. Warto jednak podkreślić, że drobiny te nie są ostre - nie powodują podrażnień czy dyskomfortu. Ja nakładałam kosmetyk na skórę, masowałam chwilę twarz, a potem pozostawiałam do wyschnięcia. W związku z tym, że skład jest oparty na kaolinie, odczuwa się efekt ściągnięcia i konieczne jest nałożenie kremu po zmyciu. Z efektów jestem bardzo zadowolona - cera jest odświeżona i zmatowiona, pory są oczyszczone, a stany zapalne zmniejszone. Maska będzie fajną opcją ratunkową, kiedy coś zaczyna dziać się z naszą skórą, by zapobiec wysypowi niedoskonałości. 

Maska-kompres nawilżająco-odprężająca na twarz, szyję i pod oczy


Po świetnym starcie spróbowałam innej wersji maski od marki tołpa i tutaj spotkałam się z rozczarowaniem. Produkt dziwnie pachnie - męsko i zbyt perfumowo, a nawet chemicznie. W momencie aplikacji wydaje się, że jest w nim potencjał - odczuwa się przyjemną, łagodzącą otoczkę. Jednak po zmyciu, mimo że skóra jest wygładzona, nie czuję obiecanego nawilżenia i moja skóra wręcz woła o nałożenie czegoś jeszcze. 

2-etapowy_zabieg_oczyszczająco-nawilżający_tołpa_dermo_face_strefa_t_blog_test_opinia_recenzja_efekty

2-etapowy zabieg oczyszczająco-nawilżający


Jak wskazuje nazwa, zabieg składa się z dwóch etapów zamkniętych w osobnych saszetkach. Pierwsza, oczyszczająca część jest bardzo podobna do tego produktu 4w1, ma identyczną konsystencję i peelingujące drobiny. Skład delikatnie się różni kilkoma punktami (jest dłuższy) i tutaj producent zaleca aplikację jedynie na 5 minut. Po tym czasie stosujemy drugą saszetkę i jest to dokładnie ten sam produkt, o którym pisałam wyżej, czyli maska-kompres. Po całym zabiegu nie zauważyłam jakiegoś szczególnego efektu - ani skóra nie była dobrze oczyszczona, ani nawilżona. Następnym razem zamierzam pierwszą część zabiegu zostawić na skórze dłużej, może to da mu szansę na lepsze działanie. Maska natomiast, jak wiecie, nie przypadła mi do gustu i to połączenie nie zmieniło mojego zdania w tej kwestii.


Używałyście kiedyś maseczek tołpy? Czy któraś zapadła Wam pozytywnie w pamięć?