Nowości w mojej szafie | Selfieroom, Sinsay, Medicine, Tally Weijl

24 lutego 2020

Nowości w mojej szafie | Selfieroom, Sinsay, Medicine, Tally Weijl


Dziś zapraszam Was na drugą część wpisu o nowościach w mojej szafie. Ostatnio były to dodatki, a dzisiaj skupimy się na ubraniach. Myślę, że wpis tego typu na moim blogu nie pojawi się już w najbliższych miesiącach, bo aktualnie fundusze inwestuję w poprawę zdrowia, a nie garderobę ;) 

Mój styl zdecydowanie nie jest sportowy, ale każdej dziewczynie przyda się cieplejsza bluza. Mój oversize'owy model ze ściągaczem w odcieniach bieli i nude kupiłam za jakieś grosze (chyba 20 zł) w Tally Weijl. 


Mój kolejny zakup ze Stone Skirts - różowa szmizjerka w kwiatowy wzór. Sukienka jest luźna, ale jeśli ktoś woli, to można tutaj dołożyć pasek w talii. Obok na zdjęciu imprezowa sukienka z cekinów w kolorze starego złota z Orsay. 


Tym razem po raz kolejny w poście znajdują się też nowości ze sklepu Selfieroom. Szara sukienka basic bez rękawów z półgolfem. Latem można ją nosić solo, a zimą zestawić np. ze swetrem, jak zrobiłam to na zdjęciu obok dla przykładu.

Swetrowe sukienki to hit w tym sezonie! Pierwsza jest bardzo oryginalna, bo ma ażurowe rękawy oraz taki sam pasek w talii. Druga to w zasadzie komplet złożony z góry oraz ołówkowej spódnicy. Bardzo go lubię ze względu na turkusowy kolor i to, że jest bardzo ciepły.

Uwielbiam koszule, ale nie miałam do tej pory w swojej szafie modelu z tak modnymi bufiastymi rękawami. Przepiękne są też długie mankiety z kilkoma guzikami. 


Ażurowy sweterek w beżowym kolorze, który sprawdzi się ciepłego dnia zimą lub wiosną, oraz biały kardigan z wstawką ze złotą nitką to zakup ze sklepu Varlesca. Granatowy top z guzikami i motywami roślinnymi kupiłam już bardzo dawno w Mango. Ma dosyć głęboki dekolt, ale mimo wszystko wygląda dość subtelnie dzięki stonowanym odcieniom.


Cieplutki kardigan z dużymi oczkami znalazłam online w Rose Boutique. Żółty sweterek jest troszkę dziwny, bo jest dość obszerny, ale za to krótki (marka Brave Soul znaleziony na Answear). Szczerze mówiąc, to kupiłam go z myślą o zestawianiu ze spodniami z wysokim stanem, m.in. właśnie tymi, które widzicie na zdjęciu. To bardziej elegancki model - z kantem, w żółto-szarą kratę. Zarówno te spodnie, jak i czarny, bardzo klasyczny golf, który widzicie poniżej, pochodzą z Medicine.



Czarne mom jeans z Sinsay fajnie sprawdzają się przy figurze, którą ja mam, czyli wyraźna talia, większe biodra i uda. Talia jest podkreślona, a nogi są wydłużone - nogawki są proste, więc udaje się wyrównać zaburzone u mnie proporcje.

Bardzo długo szukałam futrzanej kamizelki, a nie było to łatwe zadanie. Często są albo za krótkie, albo za obszerne, albo włosie wygląda jak "wyliniałe". Ale ta z CosmosMody jest idealna! Sięga za pupę, futerka nie jest za dużo, a dodatkowo ma przeszycia, co nadaje jej ładnego kształtu. 


Czerwoną, dwurzędową marynarkę w kratę wyhaczyłam kiedyś u pewnej blogerki na Instagramie. Ma w sobie coś eleganckiego, ale zarazem dziennego i jest niesamowicie ciepła! Obok widzicie top z koronkową górą - właśnie w sam raz pod marynarkę. Poniżej możecie zobaczyć fajne spodnie dresowe - nie mają one fitnessowego kroju, lecz właśnie na co dzień. Ja chodzę w nich nawet do pracy w biurze! Te wszystkie trzy rzeczy są z New Yorkera. 


Kiedy byłam na Majorce, wybrałam się do Primarka i tam kupiłam kilka basicowych rzeczy - wśród nich: longsleeve w biało-czarne pasy, szara koszulka z regulowanymi ramiączkami, np. pod sweter, i do tego wygodne legginsy.

Polowałam też długo na plisowaną spódnicę. W końcu zakupiłam buraczkową w NA-KD, na środku ma rozcięcie i malutkie guziczki, a pod spodem, co ciekawe, spodenki, żeby czuć się pewniej na wietrze ;)


I na koniec - piżamy! W Etam kupiłam dwie: przeurocza z motywem jednorożca oraz satynowy zestaw złożony z koronkowej koszulki i kwiecistych spodenek. Pozostałe trzy - w pigwinki, z kawą i z serduszkowymi spodenkami - znalazłam na wyprzedaży w Sinsay za naprawdę śmieszne pieniądze: od 10 do 30 zł.


DIY: kule do kąpieli | Kolorowe, pięknie pachnące i musujące!

20 lutego 2020

DIY: kule do kąpieli | Kolorowe, pięknie pachnące i musujące!

diy_tutorial_krok_po_kroku_musujące_kule_do_kąpieli_blog_pomysły

Ten przepis po prostu musiał się pojawić na blogu. Musujące, kolorowe i przepięknie pachnące kule, które umilą wieczorną kąpiel i relaks! Wykonanie ich nie jest trudne ani kosztowne. Pokażę Wam, jaki jest przepis bazowy, który możecie dopasować do tego, co lubicie, oraz kilka moich pomysłów na zestawienia składników. Kule dodatkowo będą działały pielęgnująco na Waszą skórę!

diy_tutorial_krok_po_kroku_musujące_kule_do_kąpieli_blog_pomysły_składniki

Przepis bazowy na musujące kule do kąpieli


  • 2 części sody;
  • 1 część kwasku cytrynowego;
  • kilka łyżek dowolnego oleju;
  • forma do kul lub foremka do ciastek;
  • (opcjonalnie) kilka kropel barwnika spożywczego;
  • może się też przydać spryskiwacz z wodą lub hydrolatem.

Jeśli chodzi o dodatki, to pole do popisu jest całkiem spore - mogą to być suszone kwiaty lub owoce, herbata, przyprawy, glinki, mleko w proszku, olejki eteryczne czy zapachowe (tutaj uważajcie na alergie!).

diy_tutorial_krok_po_kroku_musujące_kule_do_kąpieli_blog_pomysły
diy_tutorial_krok_po_kroku_musujące_kule_do_kąpieli_blog_pomysły
diy_tutorial_krok_po_kroku_musujące_kule_do_kąpieli_blog_pomysły
diy_tutorial_krok_po_kroku_musujące_kule_do_kąpieli_blog_pomysły

Wykonanie domowych kul do kąpieli


  1. Pierwszy krok to dodanie do siebie sody i kwasku cytrynowego, ja na tym etapie dodaję też inne suche składniki (np. glinki), żeby wszystko było łatwiej rozmieszać.
  2. Dodajemy kilka łyżek oleju i barwnik spożywczy, a następnie wszystko łączymy do uzyskania jednolitego koloru. Konsystencja powinna przypominać mokry piasek. 
  3. Wkładamy masę oddzielnie do każdej z połówek formy, a następnie je razem składamy. 
  4. Masa nie powinna być ani zbyt sucha, ani zbyt mokra, bo mogą wtedy występować problemy z formowaniem kształtu. Jeśli mikstura będzie zbyt wilgotna, może nie chcieć odkleić się od foremki lub po wyciągnięciu będzie się rozpadać. Jeśli natomiast będzie zbyt sucha, dwie połówki nie połączą się w całość. W pierwszym przypadku najlepiej wysypać wszystko z formy do miski i poczekać aż wilgoć odparuje lub dodać trochę sody. W drugim przyda się spryskiwacz z wodą lub hydrolatem, wystarczy trochę zwilżyć masę. Pamiętajcie, aby płynu nie było zbyt dużo, bo kule zaczną się rozpuszczać! Oczywiście możemy mieszać różne rodzaje i kolory :)
  5. Po wyciągnięciu kuli z formy należy ją pozostawić do wyschnięcia na papierze od kilku do kilkunastu godzin. Kule warto wykonywać w słoneczny dzień, bo przy deszczowej pogodzie wilgotność powietrza może mieć wpływ na konsystencję oraz schnięcie gotowej kuli. 

diy_tutorial_krok_po_kroku_musujące_kule_do_kąpieli_blog_pomysły_przepis_składniki
diy_tutorial_krok_po_kroku_musujące_kule_do_kąpieli_blog_pomysły_przepis_składniki

Przykładowe przepisy na pielęgnujące kule do kąpieli DIY


Poniżej znajdziecie kilka moich pomysłów na to, jakie składniki połączyć w kulach do kąpieli.

  1. Soda + kwasek + olej kokosowy + czerwony barwnik + kakao + cynamon + wiórki kokosowe + zapach wanilii.
  2. Soda + kwasek + olej z awokado + zielony barwnik + zielona glinka + zielona herbata.
  3. Soda + kwasek + olej jojoba + żółty barwnik + suszona pomarańczowa + zapach pomarańczy.
  4. Soda + kwasek + oliwa z oliwek + niebieski barwnik + suszona lawenda + lawendowy olej eteryczny.


A Wy, jakie kule do kąpieli zrobiłybyście dla siebie? :)

Nowości w mojej szafie - dodatki | Biżuteria, torby, buty, szaliki

16 lutego 2020

Nowości w mojej szafie - dodatki | Biżuteria, torby, buty, szaliki

katherine_bransoletka_z_sercem

W małych celach na pierwszy kwartał tego roku pisałam Wam, że chciałabym opublikować wiszący wpis z nowościami w mojej szafie. Okazało się, że przez ostatnie miesiące zebrało się tego tyle, że muszę to podzielić na dwie części. Dzisiaj będą dodatki - przede wszystkim biżuteria i buty!

katherine_długie_wiszące_kolczyki_biżuteria_modowa
zegarek_srebrny_atlantic_katherine_naszyjnik_złote_łańcuszki_trzy

Kupując sztuczną biżuterię, najczęściej zaopatruję się w sklepie internetowym Katherine, o którym Wam już nie raz wspominałam. Wybrałam mieniącą się bransoletkę z serduszkiem, dwie pary kolczyków - jedna para jest dosyć duża w kolorze szmaragdowym, druga to motylki ze zwisającymi elementami (które, swoją drugą już zgubiłam, bo okazuje się, że zapięcie nie jest zbyt pewne :/) oraz naszyjnik złożony z trzech łańcuszków o różnych długościach (to teraz bardzo modny dodatek!).

pierścionek_aliexpress_księżyc_gwiazda_srebrny_yes
biżuteria_molekularna_giorre

Marzył mi się nowy zegarek - srebrny z czarną tarczą... i Mikołaj spełnił to marzenie, zostawiając pod choinką jeden z modeli bardzo znanej i renomowanej w kwestii czasomierzy firmy Atlantic. Prezent ode mnie dla mnie to dwa srebrne pierścionki z YES - model z cyrkoniami oraz znakiem nieskończoności. Na urodziny dostałam też świetną biżuterię z głębszym znaczeniem! Prostą bransoletkę z miętowym sznurkiem i kryształkiem Swarovskiego oraz naszyjnik ze wzorem chemicznym dopaminy - to neuroprzekaźnik odpowiadający w naszym organizmie m.in. za motywację czy pamięć. Zestaw pierścionków z gwiazdką i księżycem znalazłam natomiast za grosze na Aliexpress i na razie nic się z nimi nie dzieje - nie ścierają się, ani nie czernieją. 

torba_laptop_czerwona_krokodyl_parfois_plecak_czarny_answear

Moja nowa torba na laptop od Parfois to klasa sama w sobie! Ma aż trzy przegrody i dodatkową kieszonkę z przodu - jest niesamowicie pakowna oraz stylowa dzięki krokodylowemu motywowi i rzucającej się w oczy ciemnej czerwieni. Potrzebowałam też nowego plecaka, bo ostatni zepsułam na wakacjach, postawiłam na czerń i sztuczną skórę (Answear). Szelki są regulowane, a góra jest zapinana na zamek, guzik i dodatkowo ściągana. Plecak ma też uchwyt jak torebka i można go również nosić w ten sposób. 

sneakersy_wąż_wężowe_varlesca_camelowe_botki_Renee
buty_odkryta_pięta_tamaris_mokasyny_big_star_answear

Czas standardowo na buty! Snekarsy z motywem węża (Varlesca), camelowe zamszowe botki z wysokim, skórkowanym obcasem (Renee) oraz dwie pary butów, które kupiłam do pracy (nie lubię siedzieć w biurze w ocieplanym obuwiu, bo jest mi zwyczajnie za gorąco) - dostałam bon na urodziny od Answear i aż żal było nie wykorzystać! :) Mięciutki model z odkrytą piętą (Tamaris - jakie one są wygodne!) i bardzo przewiewne, czerwone mokasyny z długimi sznurkami (Big Star).

szalik_aliexpress_czapka_cosmosmoda

Ostatnie rzeczy to ciepła czapka z plecionym wzorem, pomponem i z polarem w środku (CosmosModa), niebieski szalik ze sztucznego kaszmiru (CosmosModa) oraz szal w biało-niebiesko-czerwoną kratę z Aliexpress za.... 8 zł! (takie okazje to ja lubię :D)


Już wkrótce druga część wpisu, w której pokażę Wam ubrania i piżamy! 

Estee Lauder, Pure Color Envy, 440 Irresistible | Czy warto wydać 150 zł na pomadkę?

10 lutego 2020

Estee Lauder, Pure Color Envy, 440 Irresistible | Czy warto wydać 150 zł na pomadkę?

estee_lauder_pomadka_szminka_lipstick_pure_color_envy_irresistible_opinia_recenzja_swatche_czy_warto_kupić

Czy wydałybyście 150 zł na pomadkę? Ja przed takim zakupem musiałabym się milion razy zastanowić, a na pewno przeszukać Internet w poszukiwaniu opinii! Całe szczęście ja taką górnopółkową pomadkę dostałam kilka miesięcy temu w prezencie i mogę Wam dziś napisać, co o niej myślę! 

A bohater tego wpisu to Pure Color Envy od Estee Lauder w odcieniu 440 Irresistible. Pomadka na stronie producenta kosztuje 145 zł, a w Douglasie nawet... 155 zł! Przyznacie, że to naprawdę spora kwota jak na kosmetyk tego typu. I szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę tę cenę, to mam wobec takiego produktu naprawdę duże oczekiwania - przede wszystkim co do trwałości. Ale zacznijmy od początku!

estee_lauder_pomadka_szminka_lipstick_pure_color_envy_irresistible_opinia_recenzja_swatche_czy_warto_kupić

Opakowanie z wytłoczonym logiem jest proste, klasyczne i eleganckie, ale niestety wykończone na wysoki połysk, więc widać na nim absolutnie każdy odcisk palca, a nie da się tego uniknąć, chcąc produktu użyć.

Mój odcień to Irresistible i muszę przyznać, że bardzo trudno mi jednoznacznie określić ten kolor, bo jest on mieszanką nude, brudnego różu i śliwki. Na ustach wygląda dość ciemno i raczej nie jest to kolor, na który zdecyduje się zbyt wiele osób. A przynajmniej nie na co dzień. Nieźle się nagimnastykowałam, by w obróbce zdjęć odzyskać w ogóle ton odcienia (przed obróbką wyglądał bardzo nude), który został zjedzony przez aparat. Mimo to mam wrażenie, że na żywo pomadka wygląda jeszcze ciemniej i zdecydowanie bardziej rzuca się w oczy. 

estee_lauder_pomadka_szminka_lipstick_pure_color_envy_irresistible_opinia_recenzja_swatche_czy_warto_kupić

Dla mnie największym plusem szminki jest jej gęsta i kremowa konsystencja. Nakładanie jest bardzo przyjemne, niemal jak aplikacja balsamu. Produkt jest bardzo kryjący, ale mimo to ładnie można nim zaznaczyć kształt ust, nie podkreśla też suchych skórek. 

Początkowo wykończenie jest błyszczące, ale z czasem kosmetyk jakby wchłania się w usta i trochę matowieje, co ostatecznie daje satynowy efekt. Plusem jest to, że nie ma tutaj dziwnych drobinek, a produkt jest trójwymiarowy i odbija światło. Wspomnianego wchłaniania nie należy jednak mylić z zastyganiem, pomadka nie wgryza się w usta, nie wysusza ich. Powiedziałabym, że szminka oddaje ustom swoją wilgoć, nawilżając je. Ma to jednak jednocześnie znaczący wpływ na trwałość. Po niedługim czasie kolor traci swoją intensywność, a pomadka niesamowicie łatwo się ściera. O przetrwaniu jakiegokolwiek posiłku możemy pomarzyć. 

estee_lauder_pomadka_szminka_lipstick_pure_color_envy_irresistible_opinia_recenzja_swatche_czy_warto_kupić

Szczerze mówiąc, Pure Color Envy od Estee Lauder to nie jest pomadka mojego pierwszego wyboru i według mnie nie jest warta swojej ceny. W drogerii spokojnie znajdziemy produkty o podobnych właściwościach, a nawet dużo lepsze, w przystępnej cenie. 

Jaka była najdroższa pomadka, jaką kupiłyście? 



Kilka nowych rzeczy do domu | Aliexpress, Homla, H&M Home, Pepco, Primark, Mariall

2 lutego 2020

Kilka nowych rzeczy do domu | Aliexpress, Homla, H&M Home, Pepco, Primark, Mariall


W swoich zadaniach na pierwszy kwartał nowego roku zawarłam m.in. nadrobienie pewnych zaległości blogowych, w tym właśnie tego postu z nowościami do domu! Być może znajdziecie tutaj coś inspirującego :)

Zaczniemy od kilku szklanych rzeczy! Powyżej możecie zobaczyć taką szklaną "piramidę", na którą przez długi czas polowałam na Aliexpress, choć nie jest to najtańsza sprawa. Muszę się przyznać, że przeważyły tu względy estetyczne, ale okazało się, że to dla mnie super pomysł na przechowywanie dodatków do musli, których mam całkiem sporo i zajmują mi całą półkę w kuchni. 


Naprawdę uwielbiam mieć wszystko praktycznie poorganizowane, dlatego w Pepco kupiłam kilka wysokich pojemników z wieczkiem - przechowuję w nich makarony czy mąkę. Jeśli się zastanawiacie, czy są szczelne, to przy pokrywkach są gumowe elementy. 

Karafkę na wodę z wygodnym uchwytem oraz złotymi zdobienia zobaczyłam na stronie H&M - urzekł mnie ten tropikalny wzór! 

Filiżanek nigdy za wiele, prawda? Tym razem znalazłam taką z wieczkiem i pozytywnym napisem - nada się nie tylko do napojów, ale też... przygotowywania deserów, np. z nasionami chia! Pojemnik w kształcie kartonu z mlekiem jest naprawdę oryginalny! Te dwie rzeczy są oczywiście z Aliexpress. 

Zestaw złożony z czterech ściereczek kupiłam w Primarku podczas wyprawy na Majorkę. Zapłaciłam za nie chyba jakieś 20 zł i jestem bardzo zadowolona z ich jakości, bo są grubsze, jakby ręcznikowe. 


Kilka miesięcy temu zaczęłam powiększać moją kolekcję zieleni, a co za tym idzie, potrzebowałam nowych doniczek. Znalazłam je w Liroy Merlin. Na parapet w kuchni nowoczesne, z tłoczeniem, a do sypialni fioletowe, bo taki tam kolor u mnie króluje. 

Bardzo długo szukałam jakichś fajnych pojemników na mydło i znalazłam je w internetowym sklepie Bonami. Ten z roślinnymi motywami wylądował w łazience, a drugi czarny ze strukturą w kuchni na płyn do naczyń.


Nowe - pięknie pachnące i równie dobrze wyglądające - świece znalezione w H&M Home (trochę znudziły mi się woski ;)) oraz świąteczno-zimowa ozdoba z Pepco. Zależało mi na tym, aby było to coś do wykorzystania właśnie także po Bożym Narodzeniu. Oprócz tego, że świeci ciepłym światłem, w środku są małe, styropianowe kulki.


Różowy flaming to figurka, którą wyobraziłam sobie na parapecie w sypialni wśród kwiatów i tutaj właśnie znalazło się jej miejsce. W Homli w końcu udało mi się znaleźć zamykany, szklany pojemnik, który służy mi do ochrony pędzli przed kurzem. Przeważnie widziałam wersje ze złotym spodkiem, a ja potrzebowałam srebrnego koloru.


I na koniec dwie nowe pościele ze sklepu Mariall - jedna niebiesko-szara, a druga różowo-kwiatowa. Pytałam Was na InstaStories, którą kupić, ale nie mogłam się zdecydować, więc wzięłam oba modele. Ich zaletą jest to, że są dwustronne. Materiał wprawdzie jest cienki i śliski, ale już kilkukrotnie je prałam i na razie nic złego się nie dzieje. 

Trochę się tego zebrało! W tym poście skupiłam się na estetycznej stronie, a za jakiś czas przygotuję dla Was wpis o przydatnych gadżetach do domu z Aliexpress :)


Ulubione kosmetyki 2019 roku! | Makijaż, pędzle, akcesoria, zapachy

29 stycznia 2020

Ulubione kosmetyki 2019 roku! | Makijaż, pędzle, akcesoria, zapachy

najlepsze_kosmetyki_do_makijażu_2019_ulubieńcy_blog

Wiem, że na ten post czekacie co roku! Muszę przyznać, że w 2019 nie udało mi się trafić na zbyt wiele perełek w pielęgnacji. Tym razem nie napiszę Wam o odkryciach, tylko pokażę Wam produkty, których w zeszłym roku używałam z przyjemnością - pojawi się więc kilka kosmetyków, które już nieraz mogliście zobaczyć na blogu. Pomyślałam jednak, że mała przypominajka się przyda :) 


L'Oreal, paleta róży Infaillible


Tę paletę dostałam kiedyś w prezencie i okazało się, że to naprawdę wart uwagi produkt! Znajdziemy tutaj 5 odcieni - od wręcz białego różu (którego akurat nie używam), przez odcień brzoskwiniowy po fuksję. Róże są dobrze napigmentowane, ale nie robią od razu plamy na policzku - efekt można stopniować, a przy nakładaniu są wręcz kremowe. Na skórze pozostawiają rozświetloną poświatę i ten efekt niesamowicie mi się podoba, bo skóra nabiera świeżości. Co do trwałości nie mam zastrzeżeń, ale dużo też zależy tutaj od podkładu i pudru. Dodatkowo, paleta pachnie.... cukierkami! 


Revlon Colorstay i Estee Lauder Double Wear


Dwa podkłady, które nie mają sobie równych. Revlon to mój ulubieniec od lat i używam go bardzo często, szczególnie, kiedy potrzebuję większego krycia. Estee Lauder ze względu na wysoką cenę zostawiam na specjalne okazje, ale to fluid stworzony na imprezy i ważne wydarzenia, bo wręcz przytwierdza się do skóry. 

Urban Decay, baza pod cienie


Myślę, że mogę przyznać, że na ten moment baza Urban Decay to najlepszy produkt w tej kategorii, jakiego używałam. Zaletą jest to, że nie zasycha jak bazy w słoiczku, tylko jesteśmy w stanie wykorzystać ją do końca. Trochę przypomina korektor, dzięki czemu wyrównuje koloryt skóry przed nałożeniem cieni i podbija ich pigmentację. Może utrudniać trochę blendowanie matów, bo tworzy pudrową i trochę tępą powłokę, ale za to dzięki temu utrzymuje cienie na miejscu nawet na tłustej i opadającej powiece. 

Inglot, konturówka do brwi w żelu


To kolejna pozycja z listy moich makijażowych hitów. Pomada pozostaje w nienaruszonym stanie absolutnie przez cały dzień aż do demakijażu. Pomaga nie tylko podkreślać brwi, ale też uzupełnić ubytki. 



nabla_paleta_cienie_dreamy_blog_ulubieniec

Nabla, Paleta cieni Dreamy


To paleta cieni, która jest moim pierwszym wyborem na dłuższy wyjazd, imprezę czy wtedy, kiedy nie mam pomysłu na codzienny makijaż. Dobór kolorów jest dla mnie idealny - złota, brązy, róże i fiolety - właśnie takich kolorów używam najczęściej. Cienie są świetnie napigmentowane, dobrze się łączą i blendują, a w połączeniu z bazą na mojej tłustej powiece utrzymują się cały dzień.

ulubieńcy_hity_kosmetyczne_roku_pojemnik_na_pędzle_pędzle_hebe

Pędzle do makijażu Hebe


Jeśli śledzicie mnie regularnie, to wiecie, że mam małego bzika na punkcie pędzli i jestem w stosunku do nich bardzo wymagająca. W 2019 roku miałam okazję przetestować pędzle drogerii Hebe i modele do makijażu twarzy bardzo przypadły mi do gustu! Oczywiście moja opinia może się jeszcze wraz z upływem czasu zmienić, ale na ten moment uważam, że to świetna opcja dla początkujących. Włosie jest bardzo przyjemne, miękkie, a kształt pędzli sprawia, że możemy nimi wyczarować pożądany efekt - czy to w kwestii stopienia podkładu z cerą, czy konturowania.


Akrylowy zamykany pojemnik na pędzle


Pojemnik na pędzle z pokrywką wyhaczyłam, jak możecie się spodziewać, na Aliexpress. I to jest naprawdę genialna opcja, bo dzięki temu pędzle się nie kurzą. W środku są trzy przegrody - dwie mniejsze na pędzle do oczu i jedna większa na te do twarzy. Pojemnik wymaga oczywiście wypełnienia odpowiednimi kulkami - najlepiej szklanymi, które nie będą rysować trzonków, ale też utrzymają pędzle, szczególnie te większe, w pionie. 

ulubieńcy_hity_kosmetyczne_roku_najlepsze_gadżety_z_aliexpress

Annabelle Minerals, Stay Pure, naturalny olejek wielofunkcyjny


Muszę się przyznać, że kiedy zaczęłam używać tego olejku, nie przyszło mi do głowy, że może znaleźć się w tym zestawieniu. Odrzucał mnie początkowo od niego silny, ziołowy zapach, ale z czasem się do niego przyzwyczaiłam. Najpierw używałam go solo na noc i sprawiał tym trochę problemu - jest bardzo tłusty, długo się wchłaniał i... brudził mi piżamę oraz pościel. Choć trzeba przyznać, że cera po jego użyciu rano wygląda o wiele lepiej. Stany zapalne są zagojone, zaczerwienienia zmniejszone, skóra jest nawilżona i wytwarza mniej sebum. Teraz mieszam go z kremem i to jest idealne rozwiązanie! Olejek jest niesamowicie wydajny - używam go, używam i nie ma końca. Mam już w zapasach dwa inne olejki tej firmy i jestem ich niesamowicie ciekawa!

Roller do twarzy z różowego kwarcu


Kamienne masażery do twarzy to już hit wśród blogerek i vlogerek urodowych. Ale trzeba przyznać, że to świetna opcja pielęgnacyjna. Taki masażer posiada dwie końcówki - większej używam do twarzy, a mniejszej w okolicy oczu. Można go przed użyciem włożyć do lodówki - kamień świetnie utrzymuje chłód, więc możemy skutecznie zadziałać na opuchnięcia. Ja przed użyciem rollera lubię mieć coś na twarzy - treściwy olejek lub krem, a najlepiej maseczkę w płacie. 

Spieniacz do kosmetyków


Ten drobny gadżet zrewolucjonizował... moje mycie włosów! Założę się, że wiele z Was robi to niepoprawnie, nakładając szampon bezpośrednio na mokre kosmyki, co powoduje, że trudniej go rozprowadzić, zmyć i w ogóle zużywamy go więcej. Do takiego urządzenia wystarczy nalać odrobinę kosmetyku i wody, a później "ubić" pianę. Ja tutaj dodatkowo dodaję preparaty na porost włosów, ochładzające kolor czy glinki. 

Esencja do włosów Andrea


O tym specyfiku do włosów dowiedziałam się oczywiście z blogów. Można go kupić za kilka złotych na Aliexpress i choć wydaje się, że buteleczka jest malutka, to uwierzcie, że wystarczy nawet na kilka miesięcy, jeśli będziemy dodawać do szamponu kilka kropel. Początkowo nie widziałam efektu, ale po dłuższym i regularnym stosowaniu na mojej głowie pojawił się wysyp baby hair, a podczas czesania na szczotce widziałam coraz mniej włosów. Po zużytej butelce robię sobie chwilę przerwy i znowu wracam do Andrei. 

ulubieńcy_hity_kosmetyczne_roku_najlepsze_zapachy

Zapachy - YSL Mon Paris i Prouve nr 51


Zwykle lubię słodkie i kwiatowe zapachy (jak ten z YSL), jesienią i zimą włączam coś otulającego jak wanilia czy piżmo (jak Prouve). Używając zapachu YSL, doskonale wie się, za co wydało się pieniądze i że warto. Woń jest intensywna i trwała, wyczuwalna nawet po wypraniu ubrań. Musze przyznać, że ten flakon traktuję jak swoją perełkę i korzystam z niego tylko na specjalne okazje, jak spotkania. Po Prouve nie spodziewałam się zbyt wiele, a zostałam zaskoczona miłym, rozwijającym się z czasem zapachem i dobrą trwałością. 




A czy Wy znacie któreś z moich kosmetycznych hitów 2019 roku?