Jak dbać o pędzle? | Mycie, czyszczenie, suszenie i przechowywanie

21 maja 2020

Jak dbać o pędzle? | Mycie, czyszczenie, suszenie i przechowywanie

jak_dbać_pielęgnować_pędzle_do_makijażu_blog

Myślę, że mogę siebie nazwać kolekcjonerką pędzli do makijażu. Mój zbiór jest całkiem okazały jak na przeciętną osobę i koleżanki często się dziwią, czy i do czego tego wszystkie używam :) Oczywiście posiadanie to jedno, ale zupełnie inną sprawą jest zadbanie o tę całą kolekcję. Staram się do tego zadania przykładać jak najlepiej, bo odpowiednia pielęgnacja pozwoli nam się cieszyć naszymi pędzlami zdecydowanie dłużej. Tym bardziej, że jestem zdania, że w tym przypadku cena ma znaczenie i widzę dużą różnicę pomiędzy tańszymi i droższymi modelami - moja ukochana firma to Zoeva, którą możemy określić w tym przypadku jako średnią półkę cenową. Poniżej znajdziecie kilka zasad, których warto przestrzegać.

jak_i_czym_myć_pędzle_do_makijażu

Jak myć i czyścić pędzle?


Założę się, że ze swoimi włosami obchodzicie się delikatnie - szukacie odpowiednich szamponów, nawilżacie je, czeszecie tak, by ich nie wyrywać. Pędzle także posiadają włosie, więc wymagają równie subtelnego podejścia.

Pędzle najlepiej myć nieagresywnymi detergentami - świetnie sprawdzi się tu płyn do higieny intymnej lub szare (ewentualnie antybakteryjne) mydło. Naprawdę nie musicie kupować dedykowanych do tego produktów, które często kosztują krocie. Jeśli macie problem z doczyszczeniem pędzla od podkładu (te są najbardziej oporne), to możecie skorzystać z olejku pod prysznic Isana albo w kubku zmieszać odrobinę wody, płynu do higieny intymnej oraz oleju roślinnego (byle nie do smażenia, chyba, że to oliwa z oliwek lub olej kokosowy) i zanurzyć w tej mieszance włosie pędzla (tak, by nie zamoczyć miejsca styku z trzonkiem) na kilkanaście minut. 

Następnie zwilżamy pędzel pod kranem, włosie kierując w dół. Woda powinna być letnia - gorąca może je uszkodzić, w zbyt zimnej nie pozbędziemy się zanieczyszczeń. W zgłębienie dłoni wlewamy odrobinę detergentu, a następnie wykonujemy pędzlem koliste ruchy. Ja polecam Wam specjalne rękawice lub czyściki z wypustkami, by dotrzeć do resztek produktów, które zgromadziły się między poszczególnymi włoskami. Nie trzemy zbyt intensywnie, by nie doszło do wyrwania włosków (mnie się niestety raz zdarzył ten niewybaczalny błąd).

jak_i_czym_czyścić_dezynfekować_pędzle_jak_często_kiedy


Pędzle wykorzystywane do produktów suchych spokojnie możemy czyścić co kilka dni, a do produktów mokrych - najlepiej po każdym użyciu - ze względu na sprzyjające rozwojowi bakterii wilgotne środowisko.

Co jakiś czas oraz w momentach, kiedy wyjątkowo nie mam dłuższej chwili na pełne mycie, wykorzystuję alkohol izopropylowy i spryskuję nim włosie, a następnie wycieram w ręcznik papierowy, pozbywając się brudu i bakterii. Czasami warto też tak jak na nasze włosy nałożyć odżywkę lub maskę, by włosie nadal było mięciutkie jak na początku. Dezynfekcja szczególnie może je wysuszyć, co będzie skutkowało kruszeniem.

jak_poprawnie_suszyć_pędzle_gadżety_stojak_osłonki

Jak suszyć pędzle?


Idealnym wyjściem jest suszenie pędzli z włosiem skierowanym w dół, bo dzięki temu woda nie dostaje się w miejsce łączenia włosia z trzonkiem, więc zapobiegamy jego rozklejeniu i uszkodzeniu. Ja używam specjalnego stojaka, który mam z jakiegoś chińskiego sklepu. Jeśli nie ma takiej możliwości, to możecie po prostu ułożyć pędzle na ręczniku na płasko. Pamiętajcie, by nie umieszczać takiego zestawu w okolicy grzejnika w okresie grzewczym, bo klej może wyschnąć!

Oprócz tego za parę złotych warto dokupić osłonki, dzięki czemu włosie zachowa swój kształt i się nie rozcapierzy. 

jak_w_czym_przechowywać_trzymać_pędzle_do_makijażu_inspiracje_pomysły

Jak przechowywać pędzle?


Pędzle najlepiej przechowywać w zamkniętym pojemniku, bo wtedy nie osiada na nich kurz. Super są organizery akrylowe z klapką, niestety jak na razie jest to dosyć drogie rozwiązanie. Niezbędne jest tu jednak wypełnienie, czyli szklane, małe kulki, które nie porysują trzonków. W Homli znalazłam też taką podstawkę z kloszem, do której po prostu wstawiłam zwykłą szklankę (chyba po Nutelli ;)). 

Pozostałą część kolekcji trzymam już po prostu w szklanych pojemnikach na biurku. Spód dla bezpieczeństwa wyłożyłam filcem, żeby nic się nie obijało.

Do czystych pędzli fajnie może się sprawdzić etui ze skaju, które zwijamy i zawiązujemy - brudnych lepiej w nim nie przechowywać, bo jest je trudno doczyścić (resztki podkładu lubią wchodzić w chropowatą strukturę).

szybkie_mycie_pędzli_gadżety_blog

Gadżety do pędzli


A poniżej kilka praktycznych i przydatnych gadżetów. O niektórych z nich wspomniałam już wyżej, ale niech to będzie takie podsumowanie oraz wersja dla osób, które nie czytały całości tego wpisu.

Rękawica do mycia - moja pochodzi z Glamshopu i jest dwustronna - jedna część przeznaczona do pędzli do twarzy, druga do oczu. Dodatkowo, mamy rożne rodzaje i wielkości wypustek, tak, aby jak najdokładniej wyczyścić pędzel, wypłukać go oraz odcisnąć wodę (mokry pędzel wkładamy pomiędzy kciuk i palec wskazujący). 

Elektroniczne urządzenie do czyszczenia i suszenia - pomysłowość ludzka nie zna granic, dlatego wymyślono specjalne, elektryczne urządzenie do mycia pędzli! Trzonek wkładamy do gumowej głowicy, a następnie zanurzamy pędzel w wodzie z detergentem (pojemnik również jest w zestawie). Urządzenie bardzo szybko obraca pędzlem - po wyczyszczeniu pędzel podnosimy ponad powierzchnię wody i jak w pralce odwirowujemy wilgoć. Brzmi genialnie, ale niestety gadżet nie sprawdzi się z każdym pędzlem - musi on być idealnie dopasowany do gumowej nakładki i nie może mieć... spłaszczonego kształtu włosia. 

Stojak do suszenia - jeden z moich najlepszych zakupów. Stojak jest składany, więc przechowujemy go w płaskim kartoniku. Pędzle suszą się włosiem w dół, a trzonki się nie niszczą, dzięki gumowym zabezpieczeniom w otworach.

Osłonki do suszenia - kosztują dosłownie grosze (białe mam z Glamshopu, a kolorowe z Aliexpress) i zapobiegają odkształcaniu się włosia. Dopasujemy je do pędzla każdej wielkości oraz długości włosia, a ich wykonanie z siateczki umożliwia bezproblemowe schnięcie. 

Zamykany organizer akrylowy - polecam Wam serdecznie ten gadżet! Dostałam go na Aliexpress chyba za jakieś 80 zł. Dzięki klapce pędzle cały czas są zamknięte i nie osiada na nich kurz. W środku mamy trzy przegródki - dwie mniejsze na pędzle do oczu oraz jedną dużą na pędzle do twarzy. Praktycznie, higienicznie i estetycznie!

jak_dbać_o_pędzle_porady_blog

Niech Wasze pędzle będą zadbane i służą Wam jak najdłużej! :)

Gadżety Kobiety: Naturalny pumeks Hammam z glinki czerwonej

16 maja 2020

Gadżety Kobiety: Naturalny pumeks Hammam z glinki czerwonej

pumeks_z_gliny_glinki_czerwonej_hammam_złuszczanie_stopy_blog_opinia_cena

Pumeks to pumeks - prosty przyrząd, nad którym nie ma się co dłużej rozwodzić. A jednak, odkąd trafiłam na ten specyficzny produkt z gliny, kompletnie zmieniłam swoje podejście. Już nie uważam, że nad wyborem pumeksu nie trzeba się zastanawiać.

Bo naturalny pumeks z gliny jest nie tylko vege i ecofriendly, co zapewne dla wielu osób będzie cechą istotną, ale również wyjątkowo poręczny i skuteczny! Ma mniej więcej wielkość połowy dłoni i wygodny uchwyt, a martwy naskórek zdziera dzięki niepozornym wgłębieniom. Co ciekawe, tradycyjnie przeznaczony jest do wykorzystania podczas Hammam, czyli wieloetapowego rytuału pielęgnacyjnego pochodzącego z Bliskiego Wschodu (złożonego m.in. z sauny, kąpieli, dogłębnego oczyszczania i złuszczania naskórka, masażu i odżywczego nawilżania), który przeprowadza się obecnie zarówno w domu, jak i gabinetach kosmetycznych.

Pumeks jest wykonany ręcznie z czerwonej glinki markońskiej bogatej w minerały - magnez, cynk selen czy żelazo. Czy jest różnica pomiędzy pumeksem z glinki a takim zwykłym za grosze? Według mnie ogromna. Pumeks Hammam doskonale wygładza stopy, pozbywa się wszelkich zgrubień i nierówności, a nawet odcisków. Odkąd go używam, zdecydowanie poprawił się stan skóry, a zmagam się z przesuszeniem. Do tego jest bardzo trwały i wytrzymały - na razie nie widzę żadnego zużycia. A kosztuje.... ok. 5-6 zł! Możecie go kupić w sklepach online. Czy można tanio, szybko i dobrze? To dowód na to, że są takie wyjątki :) 

pumeks_z_gliny_glinki_czerwonej_hammam_złuszczanie_stopy_blog_opinia_cena


Czy poznałyście już cudowne właściwości pumeksu Hammam?


Kokosowo-malinowa dalgona coffee | Mój przepis na słynny napój z Instagramu

13 maja 2020

Kokosowo-malinowa dalgona coffee | Mój przepis na słynny napój z Instagramu

dalgona_coffee_kaw_po_koreańsku_przepis_blog_maliny

Jeśli ostatnio choć przez chwilę scrollowaliście Instagram, na pewno trafiliście na zdjęcia, na których znalazł się pewien intrygujący napój. Co mam na myśli? Dalgona coffee, czyli kawę po koreańsku, złożoną z mleka oraz kawowej pianki. Szczerze mówiąc, taka nietypowa forma czarnego napoju będzie miała swoich zwolenników, jak i przeciwników. Mimo że nadal pozostaję fanką klasyki, postanowiłam dla Was zinterpretować ten kawowy trend i przygotować przepis w odrobinę innej odsłonie. Dlaczego? Pianka jest mocna i słodka, a moja wersja z dodatkiem malin jest pewną równowagą dla tego wyrazistego smaku. Przed spożyciem polecam wszystko wymieszać! :)

dalgona_coffee_kaw_po_koreańsku_przepis_blog_maliny

Przepis na kawową piankę - 2 porcje


  • 1 łyżka kawy rozpuszczalnej
  • 1 łyżka cukru trzcinowego
  • 3 łyżki gorącej wody

dalgona_coffee_kaw_po_koreańsku_przepis_blog_maliny


Kokosowo-malinowe mleko - 2 porcje


  • 250 ml mleka kokosowego
  • 2 łyżki malin

dalgona_coffee_kaw_po_koreańsku_przepis_blog_maliny

Dalgona coffee - wykonanie krok po kroku


Cały sekret kawy po koreańsku to kawowa pianka, która jest banalna w wykonaniu. Wystarczy dodać do miski kawę rozpuszczalną, cukier i wodę, a następnie wszystkie składniki po prostu zmiksować. Już po chwili zobaczymy kremową i jednocześnie lekką jak chmurka piankę. Pomimo że wygląda delikatnie i niepozornie, jej smak jest wyrazisty i esencjonalny, więc nie każdemu przypadnie do gustu.

W mojej wersji podgrzałam mleko kokosowe, a następnie wlałam do kielicha blendera, w którym wcześniej umieściłam maliny. Całość zblendowałam, a potem przelałam do szklanki. Na wierzch nałożyłam kawową pianę i posypałam szczyptą wiórków kokosowych. Jeśli wolicie, możecie dodać zimne mleko, a nawet kostki lodu, by uzyskać coś na kształt kawy mrożonej. 


Smacznego! Dajcie znać, czy daliście się porwać kawie po koreańsku?

Nietolerancja kazeiny i dieta bezmleczna  | 5 miesięcy bez nabiału! Czym go zastąpić i gdzie kupić zamienniki?

9 maja 2020

Nietolerancja kazeiny i dieta bezmleczna | 5 miesięcy bez nabiału! Czym go zastąpić i gdzie kupić zamienniki?

nietolerancja-kazeiny-zdrowa-zbilansowana-dieta-bezmleczna-zamienniki-porady-blog

Kazeina i jej nietolerancja


Przez ostatnie miesiące na własnej skórze (dosłownie i w przenośni) przekonałam się, jak niebagatelne znaczenie ma nasza dieta na zdrowie i wygląd. Po wielu latach zmagań z niedoskonałościami  i trądzikiem (nie tylko na twarzy, ale też dekolcie czy ramionach) udało mi się dociec przyczyny, którą okazała się nietolerancja kazeiny. Kazeina to białko mleka krowiego, a więc naturalnie występuje we wszystkich produktach, które je zawierają - w serach, twarogach czy jogurtach. Białko jest bardzo stabilne i ciepłoodporne. Oznacza to, że zawierają je produkty także poddane obróbce termicznej (z pewnym wyjątkiem, o czym niżej). A to oznacza, że nie pomoże tutaj np. zagotowanie zupy z dodatkiem śmietany. 

W związku z tym odkryciem musiałam wprowadzić ogromne zmiany w moim sposobie odżywiania i całkowicie zrezygnować z nabiału (pochodzenia krowiego), co początkowo wydało mi się wręcz tragicznym rozwiązaniem, bo znaczna część moich posiłków go zawierała. Nietolerancję odkryłam jakoś na przełomie października i listopada 2019 dzięki wykonanemu testowi z krwi. Miałam wcześniej podejrzenie, że mleko może mieć wpływ na stan mojej skóry. Po otrzymaniu badań zdarzały mi się jeszcze grzeszki - biała kawa czy śmietanowy sos, ale skutki zawsze były tragiczne. Teraz mija mniej więcej pięć miesięcy odkąd wyeliminowałam nabiał z mojej diety (tylko w Wielkanoc był kawałek serniczka, ale to pomińmy ;)) i... uwierzcie mi, że naprawdę da się bez niego żyć, nawet jeśli bardzo go lubicie. 

Dzisiejszy post przygotowałam z myślą o osobach takich jak ja, które również nie mogą spożywać kazeiny i zastanawiają się, czym zastąpić krowi nabiał. Wiele z produktów tu przedstawionych będzie odpowiednich dla wegan - ale zdarzą się też wyjątki - więc każdy znajdzie tu opcję dla siebie. Dodam też, że moja cera jest aktualnie w najlepszym stanie od niepamiętnych dla mnie czasów! Jest to kwestia kilku czynników - rezygnacji z mleka, wizyty u dietetyka i dopasowaniu odpowiedniej diety, a także preparatom od dermatologa. Po kilku latach zdecydowałam się ponownie na poradę lekarza, bo zależało mi na wyleczeniu już istniejących zmian i grudek. Konieczne tutaj było jakieś mocniejsze, zewnętrzne zadziałanie. 

W tym poście więcej o mojej wizycie u dietetyka i nawykach żywieniowych:

nietolerancja-kazeiny-zdrowa-zbilansowana-dieta-bezmleczna-zamienniki-porady-blog

Czym zastąpić masło i ser na diecie bezmlecznej?


Być może zaskoczy Was ta informacja, ale nie jest konieczne rezygnowanie z masła - wystarczy je zastąpić masłem klarowanym (inaczej ghee), czyli oczyszczonym. Masło poddaje się podgrzaniu na wolnym ogniu, podczas którego odparowuje z niego woda, a na powierzchni gromadzi się białko (czyli właśnie kazeina),  które można usunąć. Możecie je zrobić samodzielnie w domu, ale spokojnie można je znaleźć w każdym supermarkecie (cena jest niestety dość wysoka). Masło klarowane jest doskonałe do smażenia - nie pali się i ma wysoką temperaturę dymienia (aż 235 stopni Celsjusza).

Ale są też inne opcje - genialnie smakują kanapki z pesto bazyliowym, pomidorowym lub paprykowym i szynką. Odpowiednio dojrzałe awokado ma idealną konsystencję do smarowania. U mnie zamiast nabiału pojawiły się wszelkiego rodzaju pasty kanapkowe z warzywami oraz wegańskie pasztety i paprykarze, a także hummus. Ogromny wybór tego typu past znajdziecie w Lidlu czy Carrefourze. 

Alternatywą dla serów żółtych są ich wegańskie wersje na bazie tłuszczu kokosowego - czasem można je spotkać w Carrefourze (marka Bez Deka Mleka). Taki ser smakuje bardzo dobrze, czasem nawet podobnie, tylko mniej intensywnie i nie jest tłusty. Największy asortyment znajdziecie oczywiście w Internecie. Mogę Wam polecić sklep Urban Vegan z Wrocławia (można zrobić zakupy z przesyłką lub z odbiorem osobistym), który jest takim wegańskim marketem spożywczym z całą masą produktów. Nie możemy też zapominać o tofu! Można go nie lubić, ale powiem Wam szczerze, że wszystko jest kwestią odpowiedniego przyrządzenia, bo mnie też początkowo wydawało się ohydne. Świetnie smakuje zamarynowane w sosie sojowym i podsmażone albo w tofucznicy z cebulą i kurkumą. Jeśli chodzi o tofu, to polecam Wam to z Biedronki i Lidla, bo ma dodatek wapnia, którego może nam brakować przy niezbilansowanej diecie bezmlecznej. To z Kauflandu jest natomiast suche i twarde, więc lepiej je omijać. Przepyszna jest pasta z tofu i cebulą z Lidla (mniam - właśnie ją jem, pisząc ten post ;)). 

Mamy też zwierzęcy nabiał, ale pochodzenia niekrowiego, czyli sery owcze i kozie. Ja niestety nie jestem w stanie się do nich przekonać (z wyjątkiem oscypka ;)). Ser kozi ma dla mnie odpychający zapach, a owczy jest kwaśny w smaku. 

nietolerancja-kazeiny-zdrowa-zbilansowana-dieta-bezmleczna-zamienniki-porady-blog

Mleko roślinne - które jest najlepsze?


Najmniej na tej bezkazeinowej diecie brakuje mi czystego krowiego mleka - dość szybko przyzwyczaiłam się do napojów roślinnych. W pierwszych tygodniach kupowałam ich różne rodzaje, żeby sprawdzić, co najbardziej mi smakuje. Moim ulubionym jest mleko owsiane (w Biedronce znajdziecie je taniej - jakieś 5 zł za litr), które jest jakby trochę gęstsze i nadaje się także do przyrządzenia cappuccino w domowym ekspresie. Najbardziej popularne i najłatwiej dostępne jest prawdopodobnie mleko sojowe, ale uważajcie, bo większość z nich ma dodatek cukru! Kiedyś wersję niesłodzoną kupowałam w Biedronce (białe opakowanie), ale obecnie nigdzie go nie widzę. Wersja bez cukru, ale z dodatkiem mleka ryżowego, jest dostępna w Kauflandzie (seria Take it veggie). Na początku napój sojowy miał dla mnie trochę... kartonowy smak, ale teraz nawet je lubię. Niezłe jest też mleko kokosowe (np. do koktajli), ale mój ekspres go nie spienia, więc używam go rzadziej. Ma je w ofercie marka Alpro dostępna w wielu sklepach spożywczych, nawet tych mniejszych czy niesieciowych (jest trochę droższe, bo cena waha się od 8 do 10 zł za litr). Do gustu nie przypadło mi mleko ryżowe (smakuje jak woda, w której ugotowano ryż) i migdałowe (dla mnie ma posmak amaretto i jakoś mi to nie odpowiada, bo jest zbyt intensywny).

nietolerancja-kazeiny-zdrowa-zbilansowana-dieta-bezmleczna-zamienniki-porady-blog

Wegańskie zamienniki śmietany i jogurtów


Trochę trudniejsza sprawa ma się ze śmietaną. W Carrefourze dostępna jest śmietana sojowa - dla mnie jest ohydna, a zupa z jej dodatkiem się warzy. W Lidlu kupicie śmietanę kokosową - jest całkiem gęsta, ale musicie być przygotowani na to, że potrawa z jej dodatkiem będzie słodka. Fajny trik zdradził mi mój dietetyk, a jest nim mleczko kokosowe, takie w puszcze. Świetnie nadaje się do sosów, a przy tym jest naprawdę fit, porównując je ze standardową śmietaną. Dla mnie właśnie ta opcja jest najsmaczniejsza! Mleczko kokosowe czasem widzę w Biedronce, na stałe w asortymencie ma je na pewno Kaufland i Auchan. W Auchanie są takie malutkie mleczka w kartonikach po 150 ml, ale są strasznie drogie. 

Bardzo przeżywałam to, jak poradzę sobie bez jogurtów, bo jadałam je w zasadzie codziennie, ale spokojnie, bo na to też jest rozwiązanie! Sporą ofertę ma marka PlantOn (Lidl, Auchan), bo mamy tu nie tylko kokosowy jogurt "naturalny", ale także wersje owocowe. Ostatnio jogurty kokosowe wypuściła także lidlowska marka Pilos i są one tańsze od tych PlantOn. Duże jogurty sojowe (aż 500 g!) można kupić w Kauflandzie. Weźcie jednak pod uwagę, że są one bardzo wodniste (mnie to akurat nie przeszkadza). Ostatnio oprócz wersji naturalnej pojawiła się też waniliowa i jest przepyszna! Przyznam Wam się szczerze, że teraz nawet wolę wymieszać taki jogurt "bezdodatkowy" z owocami, na jakie mam aktualnie ochotę, a także z otrębami czy siemieniem lnianym. Często też robię pudding chia z jogurtem i bananem. 

Czy dieta bezmleczna jest straszna? Naprawdę to nie koniec świata! Nadal można jeść smacznie i zdrowo, co mogę potwierdzić na bazie własnych doświadczeń :)



DIY: Odprężający, kwiatowy puder do kąpieli

5 maja 2020

DIY: Odprężający, kwiatowy puder do kąpieli

diy_tutorial_krok_po_kroku_przepis_puder_do_kąpieli_odprężenie_bóle_mięśni_blog

Dzisiaj mam dla Was absolutny sztos, jeśli chodzi o produkty do kąpieli. W tym pudrze zakochałam się po pierwszej wizycie w wannie! Koniecznie musicie go sobie przyrządzić - zapewniam, że nie pożałujecie!

diy_tutorial_krok_po_kroku_przepis_puder_do_kąpieli_odprężenie_bóle_mięśni_blog

Przepis bazowy na puder do kąpieli


  • 2 torebki sody oczyszczonej (160 g),
  • 2 torebki kwasku cytrynowego (40 g),
  • 5 łyżek mleka w proszku,
  • 2 łyżki oleju,
  • kilkanaście kropel oleju eterycznego,
  • dwie łyżki suszonych kwiatów - u mnie fiołki. 

Najpierw połączyłam suche składniki, następnie dodałam olej i na koniec suszone kwiaty.

diy_tutorial_krok_po_kroku_przepis_puder_do_kąpieli_odprężenie_bóle_mięśni_blog
diy_tutorial_krok_po_kroku_przepis_puder_do_kąpieli_odprężenie_bóle_mięśni_blog

Właściwości mojego pudru do kąpieli


Soda, która jest bazą naszego pudru, ma cudowne działanie na naszą skórę - usuwa martwy naskórek, zmiękcza skórę, a nawet leczy trądzik. Kwas cytrynowy działa rozjaśniająco. Białko mleka pobudza produkcję kolagenu i elastyny, a więc ma wpływ na spłycenie rozstępów czy zmarszczek (zresztą sama Kleopatra kąpała się w mleku, prawda? ;)) Jeśli chodzi o olej, to wybrałam ten ze słodkich migdałów - jest on bardzo uniwersalną opcją, działa przede wszystkim odżywczo i nawilżająco, ale również łagodzi stany zapalne i opóźnia procesy starzenia. Dodałam też olej eteryczny eukaliptusowy, który może być pomocny przy bólach mięśniowych czy reumatycznych, a więc jest wręcz stworzony do relaksującej kąpieli. 


Mam nadzieję, że zachęciłam Was do tego, by dać sobie chwilę na cudowną i odprężającą mięśnie kąpiel :)


Mój HIT: The Ordinary, Peeling kwasowy AHA 30% + BHA 2%

1 maja 2020

Mój HIT: The Ordinary, Peeling kwasowy AHA 30% + BHA 2%

the_ordinary_peeling_solution_aha_bha_kwasy_blog

Kosmetyki The Ordinary opanowały polski Internet, więc i ja nie mogłam się powstrzymać przed ich wypróbowaniem. Na pierwszy ogień poszły dwa produkty - serum z cynkiem i niacynamidem oraz bohater dzisiejszego wpisu, czyli peeling z kwasami AHA i BHA. 

the_ordinary_peeling_solution_aha_bha_kwasy_blog

Peeling na pierwszy rzut oka wygląda bardzo intrygująco - jak syrop malinowy, ale żeby Was to nie zmyliło i nie zachęcało do wypróbowania :) Po nałożeniu na twarz wyglądamy natomiast trochę jak po wampirzym liftingu. Szklana buteleczka jest wyposażona w wygodną pipetę, co ułatwia aplikowanie.

Trzeba być bardzo ostrożnym przy stosowaniu - nie nakładać preparatu, jeśli mamy jakieś aktywne stany zapalne czy przerwaną ciągłość skóry. W przeciwnym wypadku odczujecie ogromne pieczenie. Płyn nakładamy na twarz na jedynie 10 minut, a ja dodatkowo po zmyciu polecam nałożenie maski łagodzącej lub żelu aloesowego.

Na pewno najbardziej interesuje Was, czy peeling kwasowy działa. I z całą stanowczością na to pytanie mogę głośno i wyraźnie odpowiedzieć - TAK! Skóra jest wyraźnie odświeżona, rozjaśniona i promienna. Przebarwienia, zaczerwienienia są bledsze i mniej widoczne. 

Kosmetyk jest świetną domową alternatywą dla zabiegów kwasowych w salonie, tym bardziej, że można go kupić za ok. 30 zł (choć widzę, że w Internecie aktualnie jest problem z jego dostępnością). Preparat jest całkiem mocny i daje zauważalne efekty, szczególnie przy regularnym stosowaniu. W składzie kwas glikolowy, mlekowy, winowy, salicylowy czy cytrynowy uzupełnione panthenolem, pieprzem górskim (o jejku, co to za cuda!) i wyciągiem z korzeni marchwi (stosuje się go w łagodzeniu poparzeń słonecznych).

Dla kogo jest peeling kwasowy The Ordinary? Dla osób z cerą szarą, zmęczoną, dojrzałą, z zaskórnikami i przebarwieniami. Raczej nie dla skóry suchej. Dla mnie to jeden z tych kosmetyków, które naprawdę warto mieć!

the_ordinary_peeling_solution_aha_bha_kwasy_blog

Znacie już peeling kwasowy od The Ordinary?