września 02, 2015

Szklarska Poręba | Gdzie nocować? | Gdzie zjeść? | Co zobaczyć?


Raczej rzadko zdarza mi się gdzieś wyjeżdżać, dlatego zawsze wtedy staram się wykorzystać okazję i pokazać Wam coś na blogu. Myślę, że dzisiejszym postem zadowolę wielu czytelników. Będzie coś do poczytania, bo opowiem Wam o swoich przygodach w Szklarskiej Porębie, ale będzie przede wszystkim coś do pooglądania - zdjęcia z cudownymi widokami (tak cudownymi, że zdjęcia nie zostały poddane żadnej obróbce!), bo Szklarska Poręba całkowicie zaskoczyła mnie swoim pięknem. Przy okazji może pomogę komuś, kto chciałby się tutaj wybrać - opiszę Wam, gdzie nocowałam, gdzie jadałam i przede wszystkim - gdzie byłam i co mnie tak zachwyciło w tej miejscowości.


Podróż

Razem z koleżankami zdecydowałyśmy się na pociąg. Z Wrocławia do Szklarskiej Poręby jest bezpośrednie połączenie, poza tym korzystam z ostatnich tygodni zniżki studenckiej, dzięki czemu bilet w jedną stronę kosztował mnie... ok. 13 zł. Tak można podróżować! Droga zajęła ok. 3,5 h i to w niezłych warunkach - z klimatyzacją, bufetem oraz Wi-Fi.


Nocleg

Wybrałyśmy hostel Smocze Oko. Najprawdopodobniej to najtańszy nocleg w Szklarskiej Porębie, jaki można znaleźć. Za jedną dobę od osoby płaciłyśmy 30 zł. Oczywiście warunki są adekwatne do tej ceny, ale jeśli nie zależy Wam na luksusach, to mogę Wam tę miejscówkę polecić. Ja wychodzę z założenia, że na wakacje nie jedzie się po to, żeby siedzieć w hotelu, więc potrzebuję jedynie łóżka do spania i łazienki, żeby się umyć.

W hostelu jest możliwość wykupienia śniadania, nawet jednego wieczoru było ognisko ;)
Przemiły właściciel zaraz po wejściu zaoferował nam mapę ze szlakami turystycznymi, nawet polecił nam najlepsze trasy i knajpki w mieście.

Zobaczcie, jaki piękny widok rozciągał się po wyjściu z hostelu - staw, góry i ten kościółek na wzgórzu. Urocze! Miejsce to może być też korzystne dla osób jeżdżących na nartach, bo obok znajdują się zjazdy oraz wypożyczalnia sprzętu narciarskiego.


Zaraz po przyjeździe miałyśmy przygodę, ponieważ hostel na googlowskich mapach jest zaznaczony niepoprawnie i GPS wywiódł nas w pole. Okazało się, że trzeba było dojść jeszcze spory kawałek dalej. Jeśli byście się tam wybierali - polecam skorzystać z mapy, która znajduje się na stronie hostelu.


Szlaki turystyczne

W góry jedzie się po to, żeby po tych górach pochodzić, dlatego po krótkim odpoczynku od razu ruszyłyśmy na wycieczkę, modyfikując trasy polecane przez właściciela hostelu. W Szklarskiej Porębie trasy prowadzą głównie lasami, gdzie sporo jest kamieni i korzeni, łatwo się więc potknąć. Nie ma tutaj jednak stromych urwisk, dlatego można czuć się bezpiecznie. Przyda się jednak mapa ze szlakami, bo nie wszystko jest dobrze oznaczone. Już pierwszego dnia miałyśmy okazję się o tym przekonać ;)

Trasa 1: Punkt Informacji Turystycznej -> Centrum miasta -> Wodospad Szklarki -> Złoty Widok -> Chybotek -> hostel Smocze Oko


Punkt Informacji Turystycznej uznałyśmy za miejsce, do którego trzeba by było skierować swoje pierwsze kroki. Niestety pan nie okazał się zbyt rozmowny (a liczyłam na pogawędkę), dlatego zgarnęłyśmy ulotki i przeszłyśmy przez centrum miasta, żeby udać się do mniejszego wodospadu na terenie Szklarskiej Poręby.


Po wyjściu z centrum od razu możemy poczuć się blisko natury, nieraz drogę przebiegła nam rodzina sarenek, słychać szum wiatru i wody. Czasami miało się wrażenie, że tego terenu nie dotknęła cywilizacja - i tutaj mam absolutnie na myśli komplement!


Wraz z wejściem głębiej w las, droga się zwęża, a z lekkiego pagórka możemy oglądać ciągle towarzyszący nam potok. Podążając za nim, docieramy w końcu do Wodospadu Szklarki. Sporo tu osób, bo trasa nie jest długa i wymagająca. Można też tutaj odpocząć w schronisku i napić się herbaty.

Po zejściu z wodospadu może nas czekać opłata, ponieważ znajdujemy się na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego. Nam jednak udało się przemknąć zupełnie za darmo - chyba to był mój urok osobisty ;)


Potem ruszyłyśmy do jednego z najpiękniejszych miejsc w Szklarskiej Porębie - Złoty Widok to niesamowity punkt widokowy na panoramę Karkonoszy. Aby zobaczyć to wspaniałe miejsce, niestety trzeba się trochę namęczyć i powspinać na górę, ale uwierzcie mi, że warto. Tu powstało chyba moje ulubione zdjęcie z całej wycieczki, a ten obraz zostanie ze mną przez wiele miesięcy.


Za to schodzenie ze Złotego Widoku było samą przyjemnością! Następnie trasa prowadzi nas do Chybotka - niesamowitego kamienia, który można rozkołysać pomimo kilku ton wagi. Ja chyba zrobiłam coś źle, bo mi się to nie udało, a nigdzie niestety nie było szczegółowej instrukcji :P

Za Chybotkiem rozciąga się duża polana i tutaj właśnie zawiodły nas oznaczenia, które nagle się skończyły. Poszłyśmy więc wydeptaną ścieżką i wyszłyśmy w zupełnie innym miejscu niż planowałyśmy, dlatego powrót do hostelu niestety prowadził dość ruchliwą, asfaltową drogą, ale ciągle towarzyszyły nam górskie widoki, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Trasa okazała się bardzo długa, ale pomimo że byłyśmy po podróży pociągiem, dałyśmy radę!

Trasa 2: Zakręt Śmierci


Zakręt Śmierci - to brzmi groźnie! Jednak zupełnie nie ma się czego bać... ba! To miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić, bo jego historia jest bardzo ciekawa. Zakręt Śmierci jest zakrętem, który ma niemal 180 stopni, a swoją nazwę wziął od licznych wypadków drogowych. Powstał jeszcze przed wojną i miał zostać wysadzony w razie ataku wroga. Polecam obejrzeć Wam go z lotu ptaka, bo to robi największe wrażenie, ale również stamtąd rozciąga się kolejny piękny widok na Karkonosze oraz miasto.


Trasa prowadzi nas cały czas pod górę, ale nie da się tutaj zgubić, bo cały czas idziemy poboczem jezdni. Uważajcie! Droga jest wąska, dlatego koniecznie idźcie lewą stroną jezdni, by było bezpiecznie. Szosa ta prowadzi do Świeradowa Zdroju, dlatego też ruch jest spory, a niejednokrotnie mijają nas też ciężarówki.

Trasa 3: Sowiniec / Sowie Skałki

W związku z tym, że zostało nam dużo czasu po obiedzie (o jedzeniu dalej!) zrobiłyśmy niezbyt długą trasę na szczyt Sowiniec, gdzie główną atrakcją są Sowie Skałki - skalne ściany.


Trasa 4: Wodospad Kamieńczyk -> Hala Szrenicka -> Szrenica -> Kolej liniowa


Na dzień przed wyjazdem wybrałyśmy najtrudniejszą trasę, jaka nas czekała, czyli wspięcie się na najważniejszy szczyt Szklarskiej Poręby - Szrenicę. Prowadzi tutaj czerwony szlak (na odcinku za Halą Szrenicką szlak czarny), czyli szlak główny. Od razu powiem Wam też, że przyda Wam się tutaj jakieś ciepłe okrycie - przez większą część trasy dość mocno wieje, a według przewodników na Szrenicy panują warunki podobne do alpejskich na 2000 m. n. p. m.

Pierwszy etap trasy prowadzi nas do Wodospadu Kamieńczyka. Aby zwiedzić wąwóz niestety trzeba wykupić bilet (6 zł normalny / 3 zł ulgowy), po czym dostajemy kask (!) i ruszamy po stromych schodach, a następnie metalowej platformie. Niejednemu zakręci się tu w głowie, ale Wodospad Kamieńczyka to obok Szrenicy najważniejsza atrakcja Szklarskiej Poręby. Widok dosłownie przypomina pocztówkę! Niestety podejście do wodospadu jest dość trudne, strome i kamieniste, dlatego niech nie przyjdzie Wam do głowy wybranie się tutaj w lekkich butach. Przydadzą się grube podeszwy i usztywniona kostka.


Wchodzenie na Szrenicę wymaga kondycji, nie ma żadnych płaskich odcinków, cały czas idzie się pod górę, dość często mocno pod górę. Droga jest wysadzona kocimi łbami, a przed Halą Szrenicką jest trochę chodnika.

Panorama z tego miejsca była tak piękna, że nie mogłam powstrzymać się przed zrobienie selfie ;)

Zrobiłyśmy sobie tutaj dłuższą przerwę, ale niezbyt długą - pomimo pięknej pogody tego dnia, było tutaj bardzo zimno.


Potem czekała nas już ostatnia część trasy, a cel jest widoczny już z Hali Szrenickiej. Tak wygląda wejście na sam szczyt!


A po zdobyciu Szrenicy było już całkowite zdjęciowe szaleństwo.




Uwielbiam wyciągi krzesełkowe, dlatego też nie mogłabym nie skorzystać z tej atrakcji, jeśli była taka możliwość. Ze Szrenicy do jej podnóża prowadzą aż dwie linie. Zjazd jedną linią to cena 15 zł, a dwiema 25 zł. Tutaj po raz kolejny zadziałał mój urok osobisty, bo obie trasy pokonałyśmy w cenie jednej ;)

Widok zapierał dech w piersiach!


Trasa 5: Hutnicza Górka


To trasa, która spodobała nam się najmniej. Jako że Szrenica poszła nam szybko, chciałyśmy "machnąć" jeszcze jedną, krótką trasę. Niestety szlak prowadzący na ten niewielki szczyt był tak słabo oznaczony, że weszłyśmy na niego drugą stroną, idąc jezdnią. Prawie nie zauważyłyśmy, że już osiągnęłyśmy swój cel. Wejście od strony, która była początkowo zaplanowana, faktycznie było sporo ciekawsze. Tutaj można oglądać dwie skałki - Grzybka (który mało go przypomina) oraz Białe Skały, które... są raczej szare, a punkt widokowy się tam znajdujący nieszczególnie nas zainteresował, bo nie wyróżniał się niczym wyjątkowym.


Inne atrakcje

Szklarska Poręba to miasto bardzo rodzinne i na pewno nie będziecie się tutaj nudzić z dziećmi. Do wyboru mamy szereg muzeów, park liniowy, park rozrywki, dinopark oraz właśnie kolej liniową, którą można wjechać na szczyt oraz z niego zjechać. Jest tu też ogromna ilość knajpek, barów oraz kawiarni.

Jedzenie

Ceny obiadów w Szklarskiej Porębie są niestety wysokie - musicie się liczyć z kosztem 30 zł na osobę. O śniadania i kolacje lepiej zadbać we własnym zakresie - my właśnie tak zrobiłyśmy.

U Hochoła 

Właśnie tę restaurację polecił nam właściciel Smoczego Oka i tutaj wybrałyśmy się pierwszego dnia. Ciągle zastanawiam się, czy błąd w nazwie restauracji został zrobiony z premedytacją ;)
Tutaj zajadałam się plackiem po zbójnicku, czyli plackiem ziemniaczanym z gulaszem, który był wyborny. Danie było świetnie przyprawione i syte. Czuć było staropolszczyznę, także w urządzeniu miejsca, czyli kamień i drewniane stoły. Absolutnie musicie się tutaj wybrać!

Młyn św. Łukasza

Jeden z najstarszych budynków w Szklarskiej Porębie, ale odnowiony i urządzony w bawarskim klimacie, nawet kelnerki mają takie stroje.
Tutaj uraczono mnie grillowaną piersią z kurczaka, pieczonymi ziemniakami z sosem czosnkowym i bukietem surówek. Danie było przeogromne, ale nie było jakieś wyjątkowe.

Fantazja

(Podobno) najlepsza kawiarnia w mieście. Moja kawa z lodami waniliowymi faktycznie była świetna.

Niebo W Gębie

Tutaj zrobiłam nawet zdjęcie! Wyobraźcie sobie, że do obiadu podano nam wyśmienitą nalewkę na lepsze trawienie ;)
Porcja prawie nie mieściła się na talerzu i mój żołądek też sobie z nią nie poradził. Wybrałam naleśniki z gyrosem i serem oraz tzatzikami (te były doskonałe!), a do tego herbatę w słodkim kubku. 


Nie spodziewałam się, że wycieczka do Szklarskiej Poręby będzie tak magiczna i pełna przygód. Polecam Wam z całego serducha, jeśli lubicie chodzić po górach i podziwiać niesamowite widoki :)

12 komentarzy:

  1. Świetny post! Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła z niego skorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudna fotorelacja! :-) Nigdy tam nie byłam i nie wiem kiedy bedzie ku temu okazja :-) haha , zazwyczaj jezdze za granice ,nigdzie tam nie odpoczywam jak na plazy :) Buziaki Kochana

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na plaży też bym chętnie poleżała ;P Ale tym razem padło na wypoczynek aktywny ;)

      Usuń
  3. Kochana, ja ostatni weekend sierpnia również spędziłam w Szklarskiej :)
    widoki i cała reszta urzekła mnie tak samo jak Ciebie
    a Niebo w Gębie nie do przejedzenia, mój facet dostał taką porcję żeberek ze zastanawiałam się z jakiego to zwierzęcia.....
    buźka
    Kasia http://nieperfekcyjnakasia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W większości knajpek porcje są ogromne. Wolałabym mniejszą porcję za mniejszą cenę, bo tego faktycznie nie dało się zjeść w całości ;)

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia :) Bardzo lubię chodzić po górach, a w Szklarskiej jeszcze nie byłam, więc chyba czas to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieje, że na Szklarskiej Porębie się nie skończy i jeszcze nie raz, i nie dwa zobaczę taki post u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobny post będzie już we wrześniu, bo jadę na drugą część urlopu :) No i zapraszam na Instagram! :)

      Usuń
  6. Miałam okazję odwiedzić Szklarską :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam w zeszłe wakacje w Szklarskiej i zakochałam sie w okolicy! Zwłaszcza po zjedzeniu pstrąga w Karczmie Karkonoskiej! No niebo w gębie. Musze tam wpadać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna fotorelacja :D Szklarska Poręba jest niewątpliwie warta odwiedzenia, posiada wiele atrakcji i wiele hotelów i hostelów taki jak ten wspomniany w poście.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)