września 19, 2020

5 rzeczy do domu, których kupna nie żałuję


Stwierdziłam, że troszeczkę chcę rozszerzyć tematykę na blogu, o czym kiedyś już wspominałam (to był też jeden z powodów zmiany nazwy). Ciągle się jednak waham, w jaką dokładnie stronę chciałabym iść. Jednocześnie będzie to również wymagało ode mnie pewnej przebudowy na mojej stronie :) Tym razem przychodzę do Was z tematem domowym i chciałabym Wam pokazać kilka fajnych sprzętów do mieszkania (tańszych i droższych), z których jestem bardzo zadowolona!

Głośnik Marshall


Muszę przyznać, że o głośnikach Marshall dowiedziałam się z Instagramu i wiele dziewczyn pisało o nich same pochlebne opinie. Faktycznie znam markę, bo często można ją zobaczyć na koncertach - wywołuje to więc skojarzenia z profesjonalizmem i dobrą jakością. Dodatkowo, głośniki te mają fajny retro design. Mój model to Stanmore II i jeśli dobrze pamiętam, to zapłaciłam za niego ok. 1200 zł. Wydatek nie jest najmniejszy, ale naprawdę warto! Jestem super zadowolona z jakości dźwięku, nie ma żadnych szumów czy przeskoków, możemy też bezpośrednio na głośniku dopasowywać efekt do naszych upodobań. Głośnik można połączyć zarówno przez bluetooth (np. do telefonu czy tabletu), jak i do komputera przy pomocy kabla (ja tak właśnie z niego korzystam). 


Mop Vileda


Mop to teoretycznie tak codzienna rzecz, że często nie przykładamy do niej większej wagi. U mnie też tak było, dopóki nie kupiłam tego cudeńka! Wszystko jest tak skonstruowane, że nie musimy zamoczyć nawet paluszka w wodzie, by wszystkie podłogi w mieszkaniu lśniły. Przeważnie spotykałam się z tym, że tego typu mopy są okrągłe i to mnie nie przekonywało. Aż zobaczyłam, że jest też wersja prostokątna, dzięki której możemy się dostać bez problemu w każdy kąt. Mop posiada oczywiście automatyczny wyciskacz na pedał, więc nie pozalewamy sobie paneli. Kiedy go kupowałam, była to nowość, więc zapłaciłam za niego coś ok. 120 zł, teraz można dostać go za 80-100 zł. Jest do znalezienia pod nazwą "Ultramax" i chyba zdarza się, że nawet da się go dorwać w Biedronce. 

Toster DeLonghi

Możecie nie wierzyć, ale to jest dopiero mój pierwszy toster w życiu! Wybrałam DeLonghi Brillante ze względu na bardzo fajny design. Ale nie tylko! Zależało mi na tym, żeby toster miał opcję rozmrażania oraz ruszt do podgrzewania bułek. Musze przyznać, że sprzęt jest naprawdę mocny i z 5-stopniowej skali, jaką posiada, zwykle używam tylko 1. i 2. stopnia, żeby nie przypalić chleba. Jasne, to jest coś, bez czego można żyć, ale chrupiący tościk to jest niesamowita przyjemność :) Co ciekawe, rzadko używam chleba tostowego, a częściej tostuję chleb żytni na zakwasie i jem go w wytrawnej formie (np. z pesto i szynką). 


Ekspres do kawy DeLonghi


Ekspres do kawy mogę uznać za mój najważniejszy domowy zakup, bo jestem totalną kawoholiczką! Dla mnie nie ma dnia bez kawy :) Dodatkowo, wiąże się z tym pewna sentymentalna historia, bo ekspres kupiłam za swoją pierwszą premię, która była zdobyta naprawdę ciężką pracą, a ekspres był po prostu moim marzeniem. Oczywiście dla mnie musiała to być full opcja - ekspres ma możliwość mielenia ziaren i oczywiście ma też funkcję spieniania mleka, więc można wybrać każdy rodzaj kawy, jaki nam się marzy - od espresso po flat white. To jest dosyć spora inwestycja, bo jeśli dobrze pamiętam, musiałam wydać ok. 3500 zł. Ale naprawdę warto, bo będzie służyć przez lata (używam ekspresu chyba od 3 lat).


Fytkownica beztłuszczowa MPM


To jest mój najnowszy nabytek i nie spodziewałam się, że to będzie taka świetna rzecz! Bardzo często jadam frytki z marchwi i ta frytkownica sprawia, że one są po prostu idealne. Z piekarnika nie wychodziły takie, jakbym chciała - część była już przypalona, a część nadal twarda. Minusem jest to, że to dosyć spora maszyna i zajmuje dużo miejsca, co w mieszkaniu w bloku jest trochę problematyczne. Co ciekawe, zrobimy tutaj nie tylko frytki, ale możemy też upiec gorącym powietrzem mięso, owoce morza, a nawet babeczki. Tak jak wskazuje nazwa, nie musimy używać dodatkowo tłuszczu, choć ja do frytek dodaję np. odrobinę pesto lub oleju ryżowego. Taki luksus to koszt ok. 350 zł, ale ja skorzystałam z promocji przy kupnie telefonu i dostałam ją... za darmo! 


Jaki jest najdroższy sprzęt do domu, jaki kupiłyście i bez czego nie wyobrażacie już sobie codziennego funkcjonowania?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)